CZEŚĆ IKONSTRUKCJA ULA

Kryst

Ule Pana Wojtka

Była wydra Pana Paska, znana z klasycznej polskiej literatury, a więc dlaczegóżby nie mogłyby być ule Pana Wojtka, jak to ktoś ze znajomych żartobliwie zauważył widząc moje zmagania z budową tych dziwnych dla nich uli i moje doglądanie pszczół.

( Ten akapit dodano 4.VII.2010. )
Zebrałem dosyć dużo meteriału filmowego na temat moich uli i mojej hodowli pszczół w ulach bezramkowych. Zachęcony serwisem YouTube postanowiłem nie trzymać tego w tajemnicy i podzielić się nim, przynajmniej w części, być może jak na razie, z zainteresowanymi.
Te filmy, „Pierwsze kroki w hodowli pszczół w ulach bezramkowych”, ( dwie części) został nakręcony zanim jeszcze serwis YouTube stał się popularny. Są one dłuższe w oryginale niż limit czasu i ilości bajtów wymagane przez YouTube. Skompresowałem więc to i dostosowałem do wymagań YouTube. Stracił ten film na jakości z tego powodu ale mimo to sadzę że może być użyteczny. Jest to w polskim i angielskim języku w adresie (URL)   http://www.youtube.com/user/Wtektonik#g/a

Główne cechy konstrukcyjne.

Sketch Pierwsze moje ule składają się z korpusu ula i pokrywy. Korpus ula stanowią 4 prostokątne części/płyty połączone z sobą na stałe w  kształcie litery „V” w przekroju poprzecznym. Płyty ograniczające długą oś stanowią także nogi na których ul stoi na ziemi. Ruchome części to dźwigary, kratka, fantom i przegroda. Ul posiada otwór wlotowy (wylotek) w dolnej części ściany czołowej umiejscowiony przy jednej ze ścian bocznych ( tych na których stoi ul). Szeroka szczelina około 1 cala w dolnej części nie stykających się z sobą ścian czołowej i tylnej zamknięta jest drobną siatką. Wszystkie wymiary pozostają w zakresie preferencji pszczelarza-konstruktora w zależności od jego wymagań. Są jednak ograniczenia w których wymiary muszą mieścić się, – wymiary dźwigarów o czym później. Wymiary które przyjąłem w konstrukcji moich uli to: (wymiary zewnętrzne)
Długość uli – około 3’ – 4’.  (91.34 – 122.00 cm.)
Maksymalna szerokość – 2’. (60 cm.)
Wysokość, około 40” ( wysokość ścian bocznych, na których stoi ul). Wysokość ula zapewnia wygodną, wyprostowaną pozycję przy doglądaniu ula. Ul taki nie wymaga budowania postumentów  a więc można go ustawić w dowolnym miejscu.
Nie zamierzam sugerować jakie wymiary są najlepsze. Sam eksperymentuję z wielkością, kształtem, materiałami i jestem jeszcze daleko do wyrażania moich preferencji. Zachęcam innych do tego także. Upłynie jeszcze dosyć dużo czasu zanim zacznie wyłaniać się  jakiś rodzaj standaryzacji, chyba że jacyś urzędasy z Unii Europejskiej powiedzą nam jaki ma być ul nie mając o nich żadnego pojęcia.
Tak wiec jest to prosta i tania sprawa a więc każdy może złożyć sobie trwale te cztery płyty bez potrzeby jeżdżenia tak jak kiedyś do Moskwy a teraz do Tel Avivu lub Jerozolimy po specjalne instrukcje konstrukcyjne i zapewnienia pod Ścianą, na piśmie od pewnego czasu, że ule te nie będą antysemickie.
Kielich miodu Combined Pokrywa/dach ula jest prosta przy zachowaniu względnie możliwej do zaakceptowania estetyki całości kształtu.
Zastosowanie w konstrukcji styropianu zmniejszyło koszt, ułatwiło konstrukcje, zmniejszyło wagę i poprawiło warunki termoizolacji w stosunku do pełnego drewna.
Zastosowania okna, nie konieczne, aczkolwiek nieco komplikuje budowę daje ogromne korzyści które warte są tego dodatkowego zachodu przy konstrukcji.
Tego typu uli nie ma w sprzedaży przynajmniej dotychczas.  Może to być utrudnieniem dla zainteresowanych taką hodowlą. Jednak ze względu na prostotę, taniość i łatwość konstrukcji może być osiągalny konstruując go samemu nawet gdyby zaszła potrzeba niewielkiej pomocy lokalnego stolarza. Materiał który sugeruje to materiał użyty przeze mnie, lecz jakikolwiek inny nie toksyczny najprawdopodobniej także spełni wymagania pszczół, zachowując główne zasady o których wzmiankuje w tej książce.

Płyty boczne.
Wymiary Mogą być wykonane z dowolnie dostępnego sztywnego materiału; pełne drewno, wodoodporna sklejka, lub inny wodoodporny materiał będący w stanie utrzymać ciężar ula i zapewnić jego sztywność. Najprostszy kształt to prostokąt, lub cos w rodzaju kształtów które prezentuje na zdjęciach. Prezentowane na zdjęciach wymagają nieco więcej obróbki ale za to są przyjemniejszy dla oka jeśli usytuowane są w przydomowym ogrodzie gdzie zbyt często mogłyby drażnić własne estetyczne ego. Pomysły mogą być nieograniczone.

Płyty czołowa i tylna.
Są to 2 prostokąty których długość stanowi długość ula. Szerokość tych prostokątów wraz z szerokością ula decyduje o kącie nachylenia tych ścian. Kąty w przybliżeniu od 15 stopni do 30 stopni są w granicach praktyczności.
Materiał powinien spełniać warunki odpowiedniej sztywności i być jak najlepszym izolatorem termicznym. Pełne drewno o grubości co najmniej 1” (2.54 cm)uważam za minimum. Drewno jest dobrym izolatorem ale tylko jeśli jest suche. W ulu jednak panuje duża wilgotność i nie wystarczająca izolacja powoduje obfite skraplanie się pary na zimnych ścianach ula, nasączanie drewna i ściekanie wody co często objawia się w zimie soplami lodu wiszącymi z uli obecnie uważanych za konwencjonalne. W lecie nie widać tak ewidentnych objawów nieodpowiedniej izolacji termicznej co nie znaczy że warunki wewnętrzne ula as dobre.
Problem nasiąkania drewna jest w obecnych czasach praktycznie wyeliminowany dzięki dostępności doskonałych materiałów zabezpieczających drewno przed nasiąkaniem.
Pszczoły mają ogromne możliwości adaptacyjne i zdolności klimatyzacyjne wewnątrz ula, lecz nie jest to bez ograniczenia. Poza tym, nie wystarczająca termiczna izolacja nie zabezpiecza przed szybkimi zmianami temperatury, które nie są korzystne dla pszczół.
Mając to na względzie skonstruowałem ściany boczne z zastosowaniem względnie sztywnego styropianu. Na rynku amerykańskim z tych bardzo łatwo dostępnych i najtańszych są dwa rodzaje styropianu. Jeden jest biały drugi różowy. Biały, choć jest lepszym izolatorem, jest zbyt delikatny ale różowy, twardszy, uznałem za wystarczająco praktyczny. Płyta z samego tylko takiego styropianu, termicznie bardzo dobra, nie jest mechanicznie wystarczająco wytrzymała dla spełnienia wymagań konstrukcyjnych prezentowanego rodzaju ula. Tak wiec w miejscach naprężeń wymagające dużej wytrzymałości konstrukcyjnej wstawiłem drewno. W ten sposób ul jest wystarczająco silny i zarazem dobrze izolowany termicznie.

Płytę, czołową i tylną, stanowią sklejone z sobą trzy części, dwóch listew drewnianych, 1”x 3”  (2.5 x 7.5 cm.) pomiędzy które wklejona jest płyta styropianowa o tej samej grubości i takiej szerokości ażeby wraz z szerokością listew drewnianych otrzymać odpowiednią szerokość całej bocznej płyty. Połączenie drewna ze styropianem wzmocnione jest drewnianymi bolcami. (Nie są nieodzowne ale są pomocne w konstrukcji i wzmacniające klej.) Płyta ta przymocowana jest do ścian bocznych wodoodpornym klejem i w miejscach listew czterema solidnymi śrubami (po dwie na każdą listwę z jednej i drugiej strony) Plyta

Przed montażem można wyciąć w jednej z listew otwór wlotowy (wylotek) z prawej lub lewej strony, albo z jednej i drugiej strony. Później jeden z nich można zatkać jeśli nie będzie potrzebny, lub stosując przegrodę „zadomowić” dwie osobne rodziny w jednej konstrukcji czego zwolennikiem nie jestem. Po przymocowaniu jednej i drugiej płyty do ścian bocznych należy przymocować siatkę zamykającą szparę pomiędzy płytami. Na tym możnaby zakończyć budowę prostej formy korpusu ula przed pomalowaniem.
Dobrze byłoby jednak dorobić małym kosztem zabawy, „lotnisko” przy wylotku  lub wylotkach ula oraz Buty „buty” dla ścian na których stoi ul. Widoczne na zdjęciu śruby w „butach’ to zabezpieczenie przed mrówkami, (częsciowe) oraz sposob na precycyjne wypoziomowanie ula przez wkrecanie lub wykrecanie tych śrub. o czym w Części II.
Ponieważ, jak wspominałem poprzednio, jestem bardzo silnym zwolennikiem posiadania okna i uważam je za nieodzowne, przed montażem ścian trzeba wyciąć otwór w styropianie i wmontować pleksiglas, szybę, lub cos w tym rodzaju.
Konstrukcja taka całkowicie spełnia moje początkowe ogólne wymagania jako ula stacjonarnego.

W zakresie moich eksperymentów są także Gleboki ule o tych samych cechach ale w kształcie odwróconego trapezu o różnym stosunku jego szerokości do wysokości, oraz bez szczeliny w dnie.

Jeśli zachodzi potrzeba przewiezienia ula z pszczołami i plastrami obciążonymi miodem jest to możliwe ale nieco ryzykowne. Do masowego przewożenia ten typ ula nie nadaje się, ale nie do tego jest on przeznaczony. W drugiej części tej książki podałem kilka uwag związanych z przewożeniem takich uli oraz uli tego samego typu lecz bardziej praktycznych w przewożeniu.

Okno

Okno Konstrukcja okna i wmontowanie jego nie sądzę żeby było zbyt skomplikowaną sprawa dla średnio zaawansowanych stolarskich amatorów. Po zmontowaniu ścian, czołowej i tylnej, czyli sklejeniu drewnianych listew ze styropianem należy wyciąć w styropianie otwór który jako okno da nam możliwość wglądu do wnętrza bez otwierania ula. Nie jest ono absolutnie konieczne jednak w mojej praktyce bez niego czułbym się bardzo źle, czyli dla mnie jest ono konieczne.
Okno pozwala mi nie tylko na obserwację pszczół (jak rybek w akwarium lub innych stworzeń w wiwarium) lecz ma bardzo praktyczne zastosowanie. Umożliwia sprawdzanie postępu w rozwoju pszczelej rodziny, tempa budowy plastrów i wypełniania ich miodem, obserwowanie ewentualnych nienormalności, sprawdzanie ilości Okno 2 skonsumowanego syropu w czasie kiedy karmienie pszczół jest konieczne, obserwowanie rodziny pszczelej i jej ewentualnego przygotowywania do rojenia się, zapobieżenia ucieczce części pszczół SSAWKA i obserwowaniu wiele innych zjawisk i zachowania się pszczół. Wszystko to jest możliwe bez otwierania ula, co w tym typie ula jest bardzo proste  nie mniej dzięki wmontowaniu okna można tego uniknąć.
Wycięcie otworu na okno jest ułatwione ponieważ styropian jest miękki i zwykły nóż i trochę papieru ściernego wystarcza jako narzędzia.
Rozważając okno w konstrukcji mamy dwie podstawowe możliwości do zadecydowania, – jedna szyba czy dwie szyby.  Jeśli dwie to w jaki sposób je wmontować. Niestety, czym więcej opcji tym większy kłopot z wyborem. W dalszej części tej książki przedstawię nieco detali związanych z techniczna strona tego zagadnienia.

Dźwigary
Dźwigary są najważniejszym elementem ula obok kubatury ula i termoizolacji.  Pszczoły nie są wybredne pod względem pomieszczenia. Jakakolwiek wnęka odpowiedniej kubatury w której temperatura jest względnie stała może być szczęśliwym domem dla pszczół pod warunkiem że maja w niej praktyczne miejsce do przyczepiania plastrów. Tak wiec aby im to ułatwić a przy tym sobie zapewnić możliwość wyciągania indywidualnych plastrów musimy dostosować się do wymagań pszczół .
Pszczoły budują plastry w ściśle określonych odstępach. (ZWYKLE!) Znając ten wymiar dzięki naszym poprzednikom obserwującym zachowanie się pszczół możemy podsunąć im wygodne warunki w postaci listew które kiedyś w staropolskim języku bartników nazywano „snozami”. Ponieważ to co prezentuję spełnia podobna funkcję lecz jednak technicznie rożni się a wiec nazwałem to dźwigarami.
Jak wspomniałem, ponieważ pszczoły budują plastry w ściśle określonych odstępach musimy dobrać szerokość listwy tak, żeby środek plastra przypadał akurat w środek listwy.  W ten sposób możemy wyciągnąć dźwigar razem z plastrem. Jeśli szerokość dźwigara nie jest dostosowana do wymagań pszczół plaster nie będzie przyczepiony centralnie lub będzie zbaczał z lini  prostej, łącząc sobą dwa lub więcej dźwigarów. Wyciągniecie takiego plastra będzie niemożliwe bez zniszczenia jego i sprawienia sobie i pszczołom dużego kłopotu.
Zwykła, plaska listwa, odpowiednio sztywna, ale o określonej dokładnie szerokości (coś podobnego do snozy)  może wystarczyć. Ponieważ jednak dysponujemy możliwością udoskonalania możemy stworzyć wygodniejsze dla nas i dla pszczół warunki posługując się wyrozumowanymi zasadami z uwzględnieniem tendencji pszczół.

Wypróbowałem kilka rodzajów dźwigarow ale przekonałem się do przekroju w dolnej części trójkątnym. Jest stosunkowo łatwy do wykonania, spełnia praktyczne i fizyczne wymagania statyki oraz wymagania  pszczół. Posiada dużą powierzchnie przyczepu a wiec dobrą wytrzymałość. Posiada krawędź którą pszczoły bardzo lubią i na niej inicjują i dalej budują plaster wzdłuż tej krawędzi.  Jeśli jednak ta krawędź nie jest dokładnie w miejscu w którym pszczoły budowałyby plaster bez niej wtedy pszczoły zainicjują budowę, zwabione atrakcyjnym miejscem, ale później będą z tej lini zbaczać co jest niepożądanym zjawiskiem. Dlatego wiec szerokość dźwigara jest tak ważna i powinna wynosić, według rad moich poprzedników, 1 Ľ” (3.12 cm.)w części gniazda i 1 1/2” (3.75 cm.) w miodni.
Gruby Plaster W mojej własnej praktyce przekonałem się, że ten wymiar jest za mały i wykonuje je w szerokości 1 3/8” i 1 5/8” (3.42 cm i 4.05 cm.)  W praktyce zbyt wąski dźwigar łatwiej jest poprawić niż obcinać zbyt szeroki, przez wstawienie pomiędzy dźwigary wąskiej listewki dystansowej.
Ważną cechą dźwigara jest także jego sztywność. Początkowo przygotowywane dźwigary uznałem za nie wystarczająco sztywne, szczególnie w moich najszerszych ulach (32 ľ”  81.8 cm.). Mylnie oceniałem ciężar plastra wypełnionego miodem który często jest grubszy niż plaster w konwencjonalnych ramkach a tym samym cięższy. Ponieważ na dźwigarze spoczywa, (wisi) cały ciężar wszelkie jego odkształcenia pod wpływem ciężaru maja wpływ na konstrukcje całości plastra. Sam przyczep pszczoły mogą i czynią  mocniejszym lub słabszym zwykle czynią go bardzo mocnym, ale niższe jego części są dla pszczół widocznie trudniejsze do modyfikowania w wypadku odkształceń bazy, czyli przyczepu. Przypuszczam, że dlatego jeśli obrywa się plaster z powodu swojego ciężaru (nie z powodu naszych manipulacji) to staje się to około 2 cali poniżej przyczepu w nieregularnej lini. Na całkowite potwierdzenie mojego przekonania trzeba będzie jednak poczekać kilka lat ponieważ na zjawisko spontanicznego obrywania się plastrów mogą mieć wpływ inne czynniki, np. temperatura, szczególnie jeśli termoizolacja pokrywy jest niewystarczająca. W międzyczasie radziłbym raczej wykonać dźwigary zbyt grube czyli sztywne niż zbyt cieńkie.
Inną koncepcją dźwigara, której nie próbowałem ale sądzę że warta jest zainteresowania to płaska listwa grubości co najmniej 5/8″ (2.5 cm.) z rowkiem na grubość piły na środku. W ten rowek wklejona jest listewka (z twardego drewna) wystająca na około 1/4″ (6 mm). Rownie dobrze może to być cieńki ale szeroki pasek wosku lub węzy.
Dzwigary
Elementem który może być przydatnym ale nie koniecznym są otwory w dźwigarze. Testowałem moją teorie otworów w dźwigarze dla ułatwienia pszczołom ich naturalnej ale sporadycznie zauważanej tendencji do pozostawiania otworu lub otworów w okolicy przyczepu dla ułatwienia sobie przechodzenia z jednej strony plastra na drugą i być może poprawienia wentylacji. Testowałem to w moich najszerszych ulach a wiec w których długość dźwigarów jest od 22” do 23 3/4” (55.00 cm. do 59.3 cm.) W wypadku wielu otworów w dźwigarze pszczoły pozostawiają otwarte co najmniej  dwa. Resztę zalepiają woskiem. W wypadku dwóch podłużnych otworów pszczoły zalepiają ich część lub nie. W wypadku dwóch okrągłych otworów zawsze pozostawiane one były otwarte. Na tej podstawie mogę twierdzić że takie otwory są przydatne pszczołom ponieważ w przeciwnym razie zakleiłyby wszystko. Te obserwacje nie zostały przeprowadzone na wielkim materiale a wiec nie pretendują do naukowych. Dla hobbystów mogą jednak być ciekawym obiektem obserwacji.
Innym przedmiotem moich testów jest dźwigar o wymienionych cechach ale lekko wygięty w dół. Na wyniki tego eksperymentu i potwierdzenia moich założeń potrzebne mi jest co najmniej kilka lat. Zachęcam innych do prób ale zaznaczam że wykonanie takich dźwigarów o dużej sztywności, równym stopniu wygięcia i odpornych na odkształcenia nie jest całkiem prostą sprawą.

Dodano lipiec 2008. Widoczne na zdjęciach dźwigary to efekt kolejnych eksperymentów, które prawdopodobnie spowodują przekazanie poprzednich do mojego “muzeum niedoskonałości”.
Dzwigary nowoczesne Zachęcony względnymi sukcesami dźwigarów z otworami i dźwigarami lekko wygiętymi w dół zrobiłem serię dźwigarów ze zmodyfikowaną ideą otworów i innymi detalami. Wykonanie ich jest także łatwiejsze.
Dźwigar, aktualny „na dziś”, składa się z listwy grubości około 1.4 cm., ale raczej nie mniejszej, listewki grubości około 6 mm., oraz trzech klocków dystansowych szerokości, dokładnie, cieńszej listewki. Środkowy klocek powinien być nieco grubszy niż boczne,  9 mm., boczne 6 mm. Ta różnica powoduje lekkie wygięcie w dół cieńszej listewki.
Dzwigary Nowoczesne Szerokość cieńszej listewki musi być mniejsza o 8 mm. od szerokości grubej listwy. Cieńsza listewka wraz z klockami musi być sklejona dobrym wodoodpornym klejem dokładnie na środku grubej listwy. W ten sposób dystans pomiędzy cieńszymi listewkami złożonych z sobą w ten sposób skonstruowanych dźwigarów jest 8 mm., pozwalający na swobodne poruszanie się pszczół pomiędzy dźwigarami i nie wypełnianie go woskiem lub propolisem.
Płaska dolna powierzani dźwigara jest wbrew wszystkim wskazaniom poprzedników, czemu i ja także uległem przez pewien czas.
Dzwigary Nowoczesne z plasterkami Dzwigar z paskiem wosku Dzwigar z paskiem wosku 2 Owszem, jakaś wypustka, gzyms, krawędź, jest miejscem inicjowania plastra, ale jeśli nie jest ona dokładnie w miejscu które odpowiada pszczołom proces budowy plastra będzie zbaczał z tego miejsca inicjując krzywa linie budowy. Ponieważ poprzedzający dźwigar był za wąski plaster wystawał nieco poza krawędź dźwigara a więc pszczoły zastosowały odpowiednią poprawkę na następnym dźwigarze co jest widoczne i zaczęły budować nie na środku dźwigara. Tak więc ten gzyms, wypustka czy krawędź na środku wcale nie zmusza pszczoły do tego żeby środek plastra był akurat w tym miejscu a więc jej istnienie nie jest wcale aż tak konieczne jak poprzednicy na to wskazują. Przekonało mnie o tym to, że nawet zastosowanie paska cienkiego wosku lub węzy, często sugerowanej przez innych, nie zapewnia budowy środka plastra akurat w tym miejscu. Ilustruje to także zdjęcie nr. 4 i 5. W takich sytuacjach pomiędzy tymi dźwigarami powinna była być wstawiona kilkomilimetrowa listewka zwiększająca/poszerzjąca zbyt wąski dźwigar. Wtedy te małe plasterki byłyby na środku.
Plaska powierzchnia pozwala na wybór właściwego dystansu wybranego przez pszczoły na całej długości dźwigara, oraz łatwe odcinanie plastra z miodem. Odstępstwa od tego zdarzają się, podobnie jak inne odstępstwa od innych pszczelich zasad. Główne znaczenie w budowie nowego plastra ma linia plastra poprzedniego, – ZWYKLE. Podkreśliłem to poprzednio, ale teraz także przypominam, że możemy często spotykać się z niespodziankami. Te ściśle określone odstępy i szerokości dźwigarów a więc grubości plastrów, szczególnie w miodni, dla pszczół nie koniecznie muszą być tak ściśle określone.
Dzwigar nowoczesny z miodem.

Inną modyfikacją jest mały detal, ale bardzo praktyczny. Zakończenie długiej osi dźwigara powinno być skośne w dół do wewnątrz. Jest to bardzo praktyczne przy podnoszeniu wypełnionych miodem plastrów. O ich ciężarze, szczególnie z szerokich uli trzeba się przekonać ponieważ przypuszczenia zwykle zawodzą.

Następną sprawą wartą brania pod uwagę jest dystans pomiędzy końcem cienkiej listewki a ścianą ula. Ten dystans powinien być także około 8 mm.

Fantom, przegroda i kratka denna

Fantom FANTOM (video)Fantom listewka Jedną z cech uli które prezentuję jest to, że do plastrów można dostawać się tylko kolejno. W ulach ramkowych można wyciągać poszczególne ramki niezależnie od innych ale żeby dostać się chociaż do jednej z ramek trzeba podnieść i odstawić cały segment lub kilka segmentów, bardzo ciężkich jeśli z miodem w dodatku w niewygodnej pozycji jeśli jest kilka nakładek. Taki zabieg jest dla pszczół rodzajem szoku i powoduje prawie zawsze alarm i nieprzyjemne dla pszczelarza i pszczół reakcje obronne.
To że w tym nowoczesnym ulu bezbramkowym możemy dostawać się do plastrów tylko kolejno jest zarówno wada i zaleta. Wada jest to, że musimy to robić kolejno ale zaleta jest, ze wyciągając dźwigar od strony gdzie jeszcze nie ma plastrów zupełnie nie przeszkadzamy pszczołom i nie wzbudzamy alarmu. Nawet wyjecie lub przesuniecie kolejno kilku ostatnich plastrów  jest prawie niezauważalne przez pszczoły ponieważ cala reszta pozostaje nienaruszona. Nawet zbliżanie się i dostawanie się do gniazda nie sprawia wielkiego wrażenia na pszczoły jeśli robimy to delikatnie, szczególnie przy odcinaniu plastra od ściany. Taki sposób kolejnego prezesowania dźwigarów z plastrami jest jednak kłopotliwy jeśli chcemy dostać się do jednych z pierwszych plastrów i mamy do podcięcia i przesunięcia kilkanaście plastrów. Dostanie się do pierwszego plastra od strony gniazda  jest prawie niemożliwe bez zniszczenia go i także pszczoły-matki jeśli znalazła się tam ponieważ nie mamy możliwości odcięcia plastra jeśli pszczoły przyczepiły go do ścian. W celu rozwiązania tego problemu zrobiłem cos w rodzaju fałszywego szerokiego plastra który nazywam „fantomem”. Wygląda to jak nieco szerszy dźwigar ale zamiast przyczepionego do niego plastra przyczepiona jest 2 calowa płyta styropianu dokładnie dopasowana do profilu ula. Wypełnia ona przestrzeń która po wyciągnięciu tego wypełniacza pozwala na łatwe dostanie się do pierwszego plastra. Wypełnia i zajmuje całą przestrzeń a wiec uniemozliwia gromadzenia sie w niej martwego powietrza i miejsca ewentualnego gnieżdżenia sie tam jakiegoś robactwa.  Jeśli okaże się, że plaster jest przyczepiony do ścian jest wystarczająco dużo miejsca żeby operować w tej przestrzeni podcinaczem >>> i odciąć plaster od ścian. Dostanie się do następnych plastrów nie sprawia już trudności. Dzięki zastosowaniu „fantomu” możemy dostawać się kolejno do plastrów zarówno od strony gniazda jaki ostatnich plastrów. „Fantom stanowi także dodatkowy izolator termiczny i akustyczny czego w ulu nigdy nie jest za wiele.
Widoczna na małym zdjęciu cieńka listewka (około 3/16”, 2-5mm) pomiędzy fantomem a ścianą boczną ułatwia wyciąganie fantomu. Pszczoły nie mają do niej dostępu a więc nie jest przyklejona propolisem. Po usunięciu jej łatwiej jest fantom wyciągnać i wsunąć spowrotem.

(Abbreviated)
One of characteristics of top bar hives is that bars have to be moved one by one consecutively starting from the most distant bar. This is troublesome if we need to get deep to a brood area. Removing …teens of bars with plasters is less then pleasure. Getting there from the other end ( wall side) would be easier and faster but to remove the first bar with plaster is practically impossible without damaging plaster and biiiiig catastrophe.
To solve this problem I have made something I called in Polish “Fantom”. This is removable kind of wall 2” or 1.5” thick precisely fitting the shape of hive. This fantom when slowly (avoiding rolling and smashing bees) lifted up and removed opens a space which is sufficient to get to the side of the first comb, and use podcinacz >>> if this comb is attached to a walls or floor of hive. Then the first bar is separated from adjacent the second bar, lifted and hanged on the other side of hive. To get to the second comb is even easier. This way I can get as far as I wont without touching …teens of bars on the other side.
When putting fantom back to its place please notice the little slat between fantom and the side wall of hive, shown on the picture. It is 1/8” or slightly thicker. Since bees don’t have an access to it, it is not glutted so can be easily removed. When removed, pulling up the fantom is simple. The same when sliding it down touching the wall of hive, slowly, to move bees sitting on this wall. When it is in its place the fantom has to be pressed to the bar and this little slat pushed between the fantom and wall of hive.

Przegroda
Przegroda konstruowana jest i wygląda zupełnie jak „fantom” lecz jest cieńsza. Służy do dowolnej regulacji kubatury ula w zależności od potrzeb dzięki możliwości przesuwania jej w całej długości ula. Także może być przegrodą pomiędzy dwoma niezależnymi rojami  jeśli zdecydujemy się na wykorzystanie wylotka po przeciwnej stronie ula. Także może być wykorzystana do rożnych innych technik hodowlanych o których wzmiankuje w innych rozdziałach.

Kratka denna
Kratka Kratka denna spełnia funkcje dolnego ogranicznika wielkości plastra. Pszczoły traktują tę kratkę jako dno ula mimo że mogą z łatwością przedostawać się przez nią  i nie budują plastrów poniżej tej kratki (zwykle) Bardzo rzadko zdarzają w tym jakieś anomalia.
Ponieważ ściany na których kratka opiera się są skośne, szerokość kratki decyduje o jej wyższym lub niższym położeniu w zależności od naszych preferencji. Wąska kratka a wiec jej niższe położenie zwiększa wysokość plastrów i naprężenia spowodowane ciężarem miodu. To zmusza do ostrożniejszego obchodzenia się z takim plastrami. Ten element pozostaje do decyzji pszczelarza w zależności od jego technicznego doświadczenia i manualnych zdolności. Kratke zawsze można zwęzić co obniży jej położenie i zwiększy wysokość plastra. Tak wiec na początek kratka ta powinna być raczej szersza ponieważ poszerzyć po przycięciu już się nie da a przyciąć do węższego rozmiaru i zwiększyć wysokość plastra będzie łatwo w przyszłości jeśli uznamy to za potrzebne.
Kratkę którą stosuje wycinam z osłony lamp jarzeniowych. Jest to twardy plastik doskonale spełniający moje wymagania. Jest wystarczająco sztywny i łatwy do wycinania zwykłymi szczypcami do odcinania drutu i następnie do wygładzenia papierem ściernym. Jest łatwo dostępny i nie drogi. Ten ogranicznik można także wykonać z innego plastiku, np. kratki osłaniające rynny przed lisicami lub z jakiegokolwiek perforowanego względnie sztywnego nierdzewnego materiału. Dobrze jest tą „podłogę” wykonać w kilku segmentach, ponieważ czasem mamy potrzebę dostania się poniżej kratki. Zamiast wyciągać cala kratkę wyciągamy tylko segment który jest nam potrzebny, także przy przesuwaniu przegrody.
Na kratce można ustawić jakiś karmnik i obserwować przez okno jego wykorzystanie. Przy wyciąganiu takiego segmentu przytwierdzonego propolisem do ścian bardzo przydatnym jest podcinacz. Na zdjęciu widoczne jest że wyciąłem co druga końcówkę żeby zmniejszyć ilość punktów  które będą przyklejone propolisem do ściany.

Pokrywa
Pokrywa, płyta stanowiąca dach ula to różowy styropian grubości 1″ (2.54 cm) w moich piewszych ulach, pozniej 2″ (5 cm.),  obramowany ramka drewnianą ˝” x 2 ˝” lub 3″. Zewnętrzna powierzchnia pokryta jest bardzo cieńką warstwą tynku syntetycznego. Daje on doskonałe zabezpieczenia przed erozja oraz wystarczająca twardość i sztywność powierzchni. Zdejmowanie i odkładanie tej pokrywy wymaga trochę ostrożności, lecz jej lekkość jest wyraźna zaletą. (waży kilka funtów)
Pokrywę można wykonać z innego materiału pamiętając jednak o tym, że wielogodzinne nagrzewanie słoneczne stworzy znacznie podwyższona temperaturę pod pokrywa mimo, zdawałoby się, dobrej izolacji a wiec będzie miało negatywny wpływ na temperaturę dźwigarów i może być przyczyna rozmiękczania i obrywania się plastrów.

 

M.ze Skarbcem

 

 

——————————————————————————————————————


Narzędzia, sprzęt, przybory.

Poważnie to brzmi lecz ja o kuchennym długim nożu, podcinaczu, miotełce lub gęsim skrzydle,  kapelusiku z woalką pożyczoną od żony, tłuczku do ziemniaków, także pożyczonego od żony, nie koniecznie własnej i wiekowym doświadczeniu starych bartników kiedy to jeszcze nie było uniwersytetów pszczelarskich. Wszystko to jest względnie proste poza zdobyciem przez mieszczucha gęsiego skrzydła. Posiadać takowe na zasadzie, „zrób to sam” jeszcze mi się nie udało. Tak wiec trzeba zadowolić się miotełka nawet jeśli byłaby elektroniczna.
To co wymieniłem wraz z ulem lub ulami które prezentuję i paroma wiaderkami to cały warsztat prawdziwego nowoczesnego miłośnika pszczół i miodu, przynajmniej na początek co jest w wielkim kontraście stosunku do prawdziwego miłośnika pieniędzy czyli fabrykanta miodu.
Ponieważ jest niewiele rzeczy stałych nie wiadomym jest czy w miarę upływu czasu z tego stanu przejściowego wyłoni się szlachetniejszy przyjaciel pszczół czy lepszy biznesmen, obaj wymagający bardziej wymyślnych narzędzi i przyrządów.
Zatem pocóż te wymienione rzeczy.

Nóż
Otóż pszczoły przetrwały miliony lat między innymi dlatego, że utrzymują swój dom w bezwzględnej czystości, nawet mikrobiologicznej. Wszelkie szpary w ulu są zalepiane substancja która nie tylko zalepia i skleja szparę lecz uszczelnia ja wodoodporne i dezynfekuje.  Substancje tą nazywamy propolisem lub kitem pszczelim. Ponieważ dźwigary przylegające do siebie tworzą małe szpary, które pszczoły zalepiają i sklejają trudno je rozdzielić chcąc wyjąc je razem z plastrem. Żeby to dokonać potrzebne jest cienkie tępe lub ostre narzędzie do wciśnięcia pomiędzy dźwigary i odseparowanie ich. Zwykły względnie sztywny nóż doskonale spełnia ta czynność. Jeśli jest odpowiednio długi spełnia także funkcje rozcinania połączonych plastrów jeśli cos takiego zdarzy się. Poza tym spełnia wszystkie inne funkcje noża kuchennego, czyli odcinania, skrobania wosku i propolisu, podważania przyklejonego dźwigara i podobne. Jest to narzędzie konieczne.

Podcinacz

Podcinacz New2


Podcinacz Ponieważ zwykły nóż tym bardziej kuchenny może uwłaczać co bardziej wrażliwemu ego prawdziwych pszczelarzy nie chcąc być zaliczonym do fabrykantów miodu wymyśliłem i wystrugałem sobie, eksperymentując nieco, przyrząd który nazwałem podcinaczem.

Podcinacz demonstracja Cześć metalowa zrobiona jest z cienkiej sprężystej stali oprawionej w twarde drewno. Sprężystość pozwala na płaskie przyleganie, pod lekkim naciskiem, do ściany do której przylepiony jest plaster i odcięcie go ruchem do góry nie nadwerężając spoistości plastra.

Podcinacz 3 Sprężysta stal odkształca się do 90 stopni a wiec nawet w wąskiej przestrzeni fantomu pozwala na podcięcie plastra od kratki dna jeśli zajdzie taka potrzeba.
Drugi koniec zakończony jest nieco grubszą niezbyt ostra metalową sztywna wkładką zrobiona ze zwykłego noża służącą do

podcinacz 4 rozdzielania i podważania dźwigarów oraz czasem do innych celów.
Jest to moje podstawowe i nieodzowne uniwersalne narzędzie.

Przyrząd ten ma bardzo wdzięczne zastosowanie:
Do odseparowywania sklejonych z sobą dźwigarow i podważania ich.
Do podcinania plastrów od ścian bocznych i dna ula jeśli zaistnieje taka potrzeba.
Do rozcinania sklejonych z sobą plastrów.
Do zeskrobywania wosku i kitu.
Do wydobywania kawałków wosku lub plastra z dna.
Do odcinania plastra po kawałku lub w całości w czasie miodobrania.
Do używania jako nóż w zastosowaniu nie wymagającym wielkiej siły.

(Abbreviated)
Combs in frameless hives tends to be attached to walls and often to bottom too. In my practice it is not a problem at all using this tool. I called it in Polish “Podcinacz”.
This tool is wooden with metal embedded on both ends. It is 20” – 25”long.The hooked end is made from flexible thin spring steel. This allows, with some pressure, to keep it very flat on a wall from which a comb is being cut off, also on a bottom wall if necessary. It is flexible spring like but stiff enough to use it to scrub a wax or propolis from walls or bars if necessary and often other many purposes.
The other end is stiff. It is most often used to separate bars from each other, when they are glutted with propolis. It is fairly sharp so can be used as a kind of knife if necessary too.
These pictures are depicting the basic use of this tool.
It is very useful and always in my hand when I do something around my hives

Miotełka.
Miotełka jest bardzo potrzebna do …. zmiatania. Zmiatania rożnych śmieci ale głownie do zmiatania pszczół z plastrów. One tego bardzo nie lubią ale często zachodzi taka potrzeba. Ażeby sprawiać pszczołom jak najmniej przykrości a sobie żądlenia przy takim zabiegu, miotełka powinna mięć delikatny włos ale wystarczająco sztywny i odpowiedniej długości ażeby przy zmiataniu nie powodować zjawiska rolowania pszczół lecz usuniecie ich. Doskonale nadaje się do tego gęsie skrzydło o czym już wiedzieli nasi bartnicy i starożytni Rzymianie, może dlatego że mieli dużo gęsi ktore im pilnowały grodu.
Nie udało mi się zdobyć gęsiego skrzydła a nawet pióra pewnie dlatego że  teraz jest niedobór gęsi ponieważ zamiast gęsi na amerykańskim Kapitolu i innych stanowych kapitolach hoduje się inne stworzenia pod opieką Chertoffa. Podnoszą one daleko większy wrzask i to na cały świat, niż gęsi kapitolińskie kiedy uważają że są niedokarmione.

Kapelusz z woalką.
Niestety ale i dobrze, że pszczoły reagują jeśli wobec nich zbyt wiele sobie pozwalamy. Poświęcają nawet w swojej obronie życie ale jednak trzymają nas w ryzach i zmuszają do respektu mimo że są tylko owadami. Obrona ich jest skuteczna. Jest to nie tylko bolesne ale w niektórych, rzadkich przypadkach, może być bardziej poważne niż ból. Mając to na względzie można ubrać się zbroje lub wsiąść do M-1 (amerykański czołg, obsługiwany przez  wybraną załogę bardzo skuteczny nie tylko w rozwalaniu uli ale i całych budynków w Palestynie) Można także zachować zwykłą przyzwoitości i uszanować racje, potrzeby i zwyczaje pszczół i żyć z nimi w doskonalej symbiozie stosując tylko kapelusik z woalką chroniącymi nasza twarz przed atakami młodych gwardzistek które niewłaściwie oceniły nasze intencje albo wyczerpała się ich cierpliwość obserwując nasze panoszenie się w ich domu.
Zabezpieczeniem w sytuacjach konieczności jest szczelny kombinezon z siatka na głowę i skórzane rękawice. Stawianie muru jednak uważam za nierozsądne. Na rynku jest wiele rodzai takich „zbroi” w rożnych cenach i rożnej jakości.
To co ja czasem używam to słomkowy kapelusz z woalką, w którą w jej dolnym obrzeżu wpleciona jest gumka obejmująca podniesiony kołnierzyk koszuli. Każdy może sobie zrobić cos takiego choćby „pożyczając” woalkę ze ślubnego stroju żony. Może to być jednak bardziej ryzykowne niż masowe użądlenia pszczół, przestrzegam, jeśli żona zauważy pochodzenie tego naszego pszczelarskiego stroju.
Jeśli zaglądam do ula to robię to bez kapelusza i bez rękawiczek. Jeśli pszczoły dają mi znać po jakimś czasie, że są już zniecierpliwione moim panoszeniem się w ich domu, przez podejrzane i dosyć intensywne zainteresowanie moja twarzą, wtedy ubieram mój kapelusz z woalką. Uważam, że w sytuacji silniejszego podekscytowania pszczół lepiej jest przykryć otwarte miejsce i odejść na 5 minut niż ubierać kapelusz i pogłębiać podrażnienie. Czasem jednak jakąś osłona na cale ciało może być konieczna.

Tłuczek

Tluczek Tłuczek i jego funkcje wymyślili już „starożytni bartnicy”. Służy nie do tłuczenia zdezorientowanych pszczół lecz do tłuczenia plastrów i miodobrania czego końcowym efektem jest bity miód, lub przaśny jak je kiedyś nazywano w odróżnieniu od miodu pitnego. Przykrą jest rzeczą tak brutale obchodzenie się z pięknymi pieczołowicie, misternie i koronkowo wykonanymi plastrami wypełnionymi miodem ale jest to konieczne w hodowli pszczół w ulach bezbramkowych.
Zebrane, odcięte od dźwigarów plastry rozgniata się w jakimś odpowiednim do miodu naczyniu, przepuszcza przez cedzidło i wyciska resztki miodu. Zamiast „starożytnego” tłuczka używam „nowoczesny” tłuczek do ziemniaków. Jeśli wiadro czy jakieś naczynie w którym zebraliśmy odcięte plastry jest dosyć wysokie jedynym „unowocześnieniem” tłuczka jest przedłużenie jego rękojeści.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s