Lato w pasiece

Omówienie wszystkich prac, jakie mogą być wykonywane w pasiece w okresie sezonu letniego, zajmuje w podręcznikach pszczelarskich z reguły kilka rozdziałów. Są to różne czynności, takie jak na przykład pozyskiwanie miodu i innych produktów, prace hodowlane, poddawanie matek i cały szereg innych.

CELEM tego artykułu jest inne niż w literaturze przedmiotu spojrzenie na omawiany problem, wynikające z połączenia ogólnie znanych zasad z wieloletnią praktyką na różnych rodzajach pożytków, jakie występują w naszym kraju.

 
fot. Artur Tabor  

Zdarzają się w Polsce tereny, które można uznać za bogate w pożytki. W takiej sytuacji ważne jest, aby pszczelarz dopilnował prawidłowego rozwoju wiosennego rodzin pszczelich, a po założeniu nadstawki dbał, żeby nie zabrakło pszczołom miejsca na składanie nektaru lub wziątku spadziowego. Wtedy może on spodziewać się niezłych zbiorów miodu.

Niestety większość terenów, zwłaszcza tych, na których człowiek poprzez swoją działalność zbytnio ingeruje w prawa przyrody, należy do słabych. Pożytki występują tutaj w określonych okresach i nie zawsze dają możliwość napełnienia nadstawki nawet przez silne rodziny. Najczęściej mamy do czynienia z terenami, na których niewielkie pożytki przedzielane są okresami bezpożytkowymi, lub takimi, kiedy istniejący pożytek nie zaspokaja bieżącego zapotrzebowania rodzin pszczelich, niezbędnego do ich normalnego funkcjonowania. W takiej sytuacji, gdyby pszczelarz gospodarował w sposób, i umożliwiałby zbiory na terenach bogatych, najprawdopodobniej nie uzyskałby miodu towarowego i tłumaczyłby to faktem, że rok był słaby.

Chcąc więc uzyskiwać w miarę optymalne zbiory na terenach uważanych za ubogie, pszczelarz powinien rozpoznać i określić w miarę szczegółowo rodzaj i terminy pożytków, na jakie mógłby ewentualnie liczyć na swoim terenie, tak aby od tego uzależnić prowadzenie rodzin pod względem siły i terminu ograniczenia niekontrolowanego czerwienia matek, a w konsekwencji braku produkowania pszczół, które nie będą miały do spełnienia żadnej pożytecznej funkcji. Pamiętać trzeba o zasadzie, że wyhodowanie ramki czerwia kosztuje około trzy ramki miodu. Sami więc możemy sobie odpowiedzieć, ile miodu przeznaczamy często na utrzymanie pszczół, które wygryzają się w okresie, kiedy już nie ma co zbierać, a kiedy jest jeszcze za wcześnie, aby użyć ich do prawidłowego przygotowania do zimowli.

Jak przygotować się do zbiorów?

Aby stworzyć sobie możliwość odbierania miodu towarowego z pożytków dających 3 – 4 kg miodu z rodziny, musimy zadbać, aby pszczoły zmuszone były umieszczać większość przynoszonego do ula miodu w plastrach takich, które będziemy mogli w każdej chwili wziąć na miodarkę, a więc bez czerwia, oraz w których nie będzie większych ilości zapasów pochodzących z okresu jesiennego podkarmiania. Może w tym znakomicie pomóc zastosowanie znanych już powszechnie izolatorów. W tym jednak przypadku celem nie jest ograniczenie matek w czerwieniu, lecz uzyskanie ramek z czerwiem wypełniającym je całkowicie, tak aby nie znajdowały się w nich wianki z pokarmem, które czasami zajmują nawet jedną trzecią ich powierzchni.

fot. Jerzy Jóźwik

Aby nie nastąpiło ograniczenie czerwienia. i w konsekwencji zbyt wczesne osłabienie rodziny, co kilka dni wyciągamy z izolatora ramkę najstarszego czerwia, uważając, aby nie wypuścić z niego matki. Wyjętą ramkę umieszczamy obok izolatora, tak aby nie rozbijać grona czerwia w gnieździe, natomiast do izolatora wkładamy świeżą ramkę z suszem lub w okresie budowy z węzą. W ten sposób, nie ograniczając rozwoju i siły rodziny, komasujemy cały czerw na maksymalnie najmniejszej ilości ramek, jednak w pełni zaczerwionych.

Każda ilość pojawiającego się w ulach miodu może być w każdej chwili, według uznania pszczelarza, wzięta na miodarkę. Ale żeby wiedzieć, kiedy to prawidłowo zrobić, trzeba mieć wagę kontrolną.

Waga kontrolna w pasiece

Nawet w niewielkiej pasiece warto zainstalować wagę kontrolną i postawić na niej średniej siły rodzinę. Pytany często o uzasadnienie jej stosowania, odpowiadam, że dobrze interpretowane wskazania ula na wadze są jakby podręcznikiem pisanym przez przyrodę dla konkretnej pasieki i konkretnego pszczelarza, który tę wagę uruchomił oraz właściwie i konsekwentnie będzie reagował na jej wskazania. Nawet gdyby pszczelarz niezbyt dokładnie zapoznał się z zasobami pożytkowymi w obrębie własnej pasieki, to po wskazaniach wagi może się zorientować, że rozpoczęły kwitnąć jakieś rośliny, które dają pożytek. Wskazania wagi do pewnego momentu wzrastają, a następnie maleją i ul zaczyna wykazywać ubytek. Biorąc pod uwagę, że ostatnie przyrosty nie są już duże, można przyjąć, że na trzeci dzień od czasu ostatniego nie ma już w ulu miodu, który byłby niedojrzały. Można więc wszystko, co znajduje się w ramkach pozbawionych czerwia, odwirować.

Czasem będzie to trzy, cztery lub pięć kilogramów z ula, ale trzeba tę ilość odebrać, gdyż w przeciwnym wypadku pszczoły zaczną zużywać przyniesiony miód na własne potrzeby. W tym czasie średnie spożycie dzienne przeciętnej rodziny wynosi około 250 gram pokarmu. Po odebraniu większości miodu, jaki był możliwy w danej rodzinie, obowiązkowo musimy sprawdzać czy waga w dalszym ciągu będzie wskazywała ubytek. Jeśli tak, to podajemy do ula 250 gramów syropu tak długo, jak długo waga kontrolna nie wskaże, że pojawił się kolejny pożytek i pszczoły zaczęły przynosić więcej aniżeli wynosi ich naturalne dzienne spożycie. Przerywamy wtedy podawanie dawek syropu i obserwując wskazania wagi, po kilku dniach znów odwirowujemy zgromadzony przez pszczoły w ulu miód. Tak postępujemy do czasu, kiedy jest jeszcze szansa, że w terenie są takie rośliny, które nie kwitły, a mogą nam dać pożytek towarowy. Przy tej metodzie prowadzenia rodzin, nawet na terenach uznanych za ubogie, można uzyskać zadowalające zbiory. Trzeba jednak pamiętać, że istnieją także pewne związane z nią zagrożenia, do których pszczelarz nie może dopuścić. fot. Mirosław Kasperczuk

Ważne wskazówki

Na drugi dzień po odwirowaniu danej partii miodu należy podkarmić pszczoły, które przy posiadaniu dużej ilości czerwia, mogłyby bardzo szybko zostać narażone na głód. Pamiętajmy, że aby skutecznie uzyskiwać podaną metodą kilka gatunków odmianowego miodu, rezygnujemy świadomie z posiadania w ulu tzw. żelaznego zapasu, o jakim często pisze się w wielu podręcznikach. Zalecenia utrzymywania takiego zapasu w ilości 4 – 5 kg stosowane są raczej dla przetrwania rodziny bez szczególnej ingerencji pszczelarza, na wypadek dłuższego okresu bezpożytkowego, aniżeli dla dobrego samopoczucia pszczół z racji posiadania takiego zapasu. Tym bardziej więc trzeba uważać, aby nie doprowadzić do zagłodzenia rodziny w pełni sezonu pasiecznego.

Drugą bardzo ważną sprawą jest, aby w okresie przerw między poszczególnymi pożytkami nie podawać dawek syropu większych aniżeli podane 250 gram. Ewentualne zwiększenie tej dawki spowodowałoby, że nie zużyta część syropu zostałaby odłożona w plastrach jako zapas i mogłaby spowodować, że znalazłby się on w kolejnej partii wirowanego miodu. Byłoby to oczywiście niepożądanym efektem. Pszczelarze, którzy chcieliby zastosować przedstawioną metodę, powinni zaufać, że zarówno ilości podawanego syropu, jak i podane terminy wykonywania poszczególnych prac zostały wypracowane poprzez wieloletnią praktykę i nie należy rozpoczynać od ich zmian. Oczywistym jest, że metoda ta może wydawać się niełatwa dla mniej doświadczonych pszczelarzy. Mogłaby też być trudna do zastosowania w pasiekach dużych, ale te z reguły przewozi się na kolejne pożytki i nie wymaga się w nich odbierania każdego kilograma miodu. Można więc uznać, że jest ona korzystna w pasiekach małych i średnich, funkcjonujących na terenach uznawanych za ubogie. Zastosowanie takiej metody na terenach o lepszych pożytkach może w znaczący sposób poprawić wydajność, a zwłaszcza pozwala na uzyskiwanie czystych miodów odmianowych z roślin, które wcześniej składały się na najbardziej popularny miód, tak zwany wielokwiat.

Co przy okazji

Przy okazji zastosowania takiej metody gospodarki w sezonie zbiorów możemy uzyskać ciekawe, znane już tym, którzy stosują izolatory, efekty. Dobrze wiadomo, że odbudowywana w izolatorach węza odciągana jest równo i w zasadzie bez prób przerabiania komórek pszczelich na trutowe. Wynika to z faktu, że wstawiona tam ramka z węzą graniczy z obydwu stron z plastrem czerwia, a więc i sama do takiego celu jest dobudowywana. Nie ma więc nadbudówek czy niedociągnięć wynikających z sąsiedztwa z nierównymi plastrami.

fot. Artur Tabor

Rodziny z matkami utrzymywanymi w izolatorach w zasadzie się nie roją, chyba że pszczelarz przeniesie ramkę z odkrytym czerwiem w miejsce oddalone od izolatora. Starajmy się więc, aby wyjmowane z izolatora plastry posiadały raczej czerw zakryty i były ustawiane tuż obok niego. Bliskość fizyczna matki na ramkach czerwia odkrytego zapobiega budowaniu na nich mateczników. Częstotliwość stotliwość zabiegów takich jak dodawanie węzy do izolatora, wirowanie miodu, dodawanie syropu powoduje ciągły nastrój roboczy i to również zapobiega powstawaniu nastroju rojowego nawet w okresach bezpożytkowych. Przy ewentualnej wymianie matki jest ona zawsze zlokalizowana i nie ma problemu z jej odszukaniem. W razie potrzeby wykonania odkładu można wyjąć cały izolator i przenieść go do innego ula wraz z zawartością, a do tego, który pozostaje w ulu, dodać matkę.

Ule z trutówkami i podawanie matek

I jeszcze rada, której w książkach nie ma. Moją pasiekę odwiedza wiele grup a także indywidualni pszczelarze. W dyskusjach porusza się wiele różnych tematów, z których część powtarza się prawie zawsze. Są wśród nich mniej lub bardziej ważne, mniej lub bardziej opracowane. Rada, której chcę udzielić, interesuje raczej niewielkich pszczelarzy, dla których często pojedyncza rodzina to 10 lub 20% stanu pasieki. Tacy pszczelarze często za wszelką cenę starają się ratować ul, w którym gospodarują trutówki. W większej pasiece jest to nieopłacalne i pszczelarz z reguły zabiera taki ul, a wysypane pszczoły wpraszają się do sąsiednich. Niemniej niektórzy decydują się na ratowanie takiej rodziny, marnując często kilka poddawanych matek, które nieraz kupują w pasiekach hodowlanych.

Szkoda tych matek, gdyż nie ponoszą one żadnej winy za to, że pszczelarz poddaje je do rodziny, w której panuje przekonanie, że matkę posiada. Nie przyjmie więc żadnej matki, nawet gdyby nie wiadomo ile kosztowała i była oznakowana najładniejszym znaczkiem. Jak zatem należy postąpić? Powinniśmy na plastrze, tam gdzie normalnie matka ma się znajdować, przypiąć szpilką lub kawałkiem drutu matkę nieżywą, ale taką, która nie jest jeszcze sucha. Może to być jakaś stara, odebrana z innego ula, którą postanowiliśmy zmienić. Od takiej matki jeszcze przez długi czas pszczoły będą czuły jej zapach. Po zamknięciu takiego ula pszczoły i trutówki z początku rzucą się na tę matkę jako nie swoją. Ponieważ jednak już nie żyje, a pszczoły nie mogą jej z ula wyrzucić, powoli przyzwyczajają się do jej obecności i przestają karmić mleczkiem wybrane trutówki. Stają się one wkrótce na powrót pszczołami robotnicami. Po 3 – 4 dniach zabieramy z plastra nieżywą matkę, a poddajemy w tym samym miejscu matkę normalną, która z reguły zostaje przyjęta. Mam nadzieję, że rada ta uratuje nie tylko stan liczebny niektórych pasiek, ale co ważniejsze życie pewnej ilości matek, które niechybnie zginęłyby przy próbach ich poddawania.

Nie warrozie !

Wszystkim pszczelarzom, tym mniejszym i tym większym, radziłbym także mieć na uwadze walkę z warrozą prowadzoną w sposób absolutnie bezpieczny dla pszczół, pszczelarza i wszystkich produktów, jakie w pasiece pozyskujemy. W tym okresie często otwieramy ul, przeglądamy ramki, na których siedzą pszczoły i wykonujemy wiele innych czynności. Warto wtedy mieć przy sobie słoik cukru pudru z naciągniętą przepuszczalną tkaniną zamiast zakrętki. Takim cukrem możemy osypywać pszczoły siedzące na ścianach uli, ramkach bez czerwia otwartego czy wiszących w różnych miejscach ula. Taki zabieg powoduje opadanie dużej ilości pasożytów, które poprzez zanieczyszczenie sobie przylg na odnóżach nie mają możliwości odżywienia się. Kilkakrotne zastosowanie osypu cukrem pudrem w ilości 3-5 dekagramów na rodzinę powoduje znaczne ograniczenie liczby pasożytów w rodzinie i to w okresie, kiedy żadne zabiegi środkami chemicznymi nie mogą być stosowane. Więcej informacji na temat szczegółów tej metody podamy w innym opracowaniu, a tymczasem zachęcam do zastosowania takich zabiegów i obserwowania na wkładkach dennicowych, jakie są tego rezultaty.

Czesław Jung

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s