Pszczoły miodne są jednymi z nielicznych zwierząt bezkręgowych, utrzymujących w zimie, w swojej gromadzie, stałą temperaturę, znacznie przewyższającą temperaturę otoczenia. Jest to możliwe dzięki gromadnemu sposobowi życia i doskonale zorganizowanemu podziałowi obowiązków. Jednak ciepło jest bardzo wartościowym produktem zimujących pszczół i dlatego starają się nim gospodarować jak najoszczędniej.

Dlatego w czasie zimy nie jest ogrzewane całe wnętrze ula, tylko część ściśle zajmowana przez rodzinę. Z tego powodu temperatura w ulu poza kłębem zimujących pszczół jest podobna do tej na zewnątrz, i to bez względu na to czy pszczoły zimują w ulu ocieplanym, czy jednościennym. Jest to zresztą zgodne z potrzebami biologicznymi rodziny pszczelej w tym okresie, a sztuczne podniesienie temperatury wokół kłębu spowodowałoby przyśpieszenie rozwoju rodziny i zakończenie zimowli.

W polskich pasiekach użytkuje się zarówno ule ocieplane jak i jednościenne, z tym że ule z pojedynczych, cienkich desek bez żadnej izolacji termicznej są stosowane bardzo rzadko. O ciepłochronności ścian ula decyduje współczynnik przewodnictwa cieplnego materiałów, z których są wykonane, wyrażany w Watach/m2 × Kelvin.

  • Najniższy jest on dla poliuretanu (0,025-0,035),
  • wyższy dla styropianu i miękkiej płyty pilśniowej (0,04),
  • słomy (0,04-0,05),
  • a najwyższy dla drewna (0,12-0,14).

Dlatego ciepłochronność jednościennego ula ze styropianu o grubości ścian 3 cm będzie odpowiadać ulowi z desek grubości 10-12 cm. Uli o tak grubych ścianach się nie wykonuje, a najbardziej rozpowszechnione są w Polsce ule z podwójnymi ścianami z cienkich desek (1-3 cm) z materiałem izolacyjnym między nimi (styropian, poliuretan, słoma, miękka płyta pilśniowa, suszona paproć, mech, wióry drzewne i inne materiały). Dodatkowo wyposażone są one w elementy ocieplające, jak maty, zatworo–maty, poduszki i powałki. Próby utrzymywania pszczół w drewnianych ulach jednościennych nie dają zadowalających rezultatów, mimo teoretycznych wyliczeń wskazujących, że zimowla powinna w nich przebiegać prawidłowo. Za to dodatkowe ocieplanie na zimę uli dwuściennych jest kwestią dyskusyjną i są pszczelarze uważający, że rodzina powinna być jak najlepiej ocieplona. Inni twierdzą, że ocieplać ula nie trzeba, jeszcze inni regulują ocieplenie zależnie od okresu. Jakość przezimowania zależy jednak od wielu czynników, trudniejszych do zauważenia niż ocieplenie, a które nie zawsze są uwzględniane przy ocenie wyników zimowli.

Wspomniana siła rodziny, wiek pszczół i ich kondycja, ilość, jakość i ułożenie zapasów cukrowych, zapasy pierzgi, jakość (wiek) plastrów, wentylacja w ulu, wielkość gniazda, cechy dziedziczne, choroby pszczół i szkodniki nękające rodzinę w czasie zimowli, otoczenie pasieki (niepokojenie przez zwierzęta i ludzi, miejsce narażone na wiatry) oraz przebieg pogody – każdy z tych czynników ma większy wpływ na przezimowanie niż ocieplenie gniazda zimą.

Jedna z najczęstszych przyczyn złej zimowli, zbyt duża wilgotność w gnieździe powoduje, że pszczoły chcąc podnieść temperaturę w celu pozbycia się wilgoci, spożywają więcej zapasów. Skraca to życie pszczół i powoduje szybsze wypełnianie się jelita prostego kałem. Takie pszczoły się niepokoją, próbują dokonać oblotu oczyszczającego, co prowadzi do rozluźnienia kłębu a to do jeszcze większego zużycia zapasów. Temperatura w gnieździe wzrasta, matka zaczyna czerwić, pszczoły muszą zużywać więcej pokarmu, co powoduje dalszy wzrost wilgotności. Rodzina taka z zimy wyjdzie bardzo osłabiona. Główną przyczyną złej zimowli nie jest wtedy zbyt niska temperatura, lecz zła wentylacja powodująca nadmierne gromadzenie się pary wodnej w ulu. W tym wypadku ocieplanie gniazda dodatkowymi poduszkami lub matami nie pomoże

Inna przyczyna strat zimowych, to przedłużające się czerwienie matek jesienią i zbyt wczesny rozwój (czerwienie) wiosną. Pszczelarze starają się temu zapobiegać zabierając ocieplenie górne z uli już pod koniec lata i oddając je dopiero po pierwszym oblocie. Wychodzą z założenia, że obniżenie temperatury w ulu spowodowane usunięciem ocieplenia jesienią przyspieszy zaprzestanie czerwienia, zaś wiosną je opóźni. Na czerwienie ma wpływ temperatura, ale ta panująca na zewnątrz i dlatego jeżeli jesienią ładna i ciepła pogoda utrzymuje się bardzo długo, matki mogą czerwić nawet do listopada. Podobnie jest na przedwiośniu. Lutowe a nawet styczniowe ocieplenia mogą powodować, że matki zaczną czerwić, zupełnie niepotrzebnie, bowiem po nich zawsze wraca zima. Przerwa w czerwieniu zimą przede wszystkim jest uwarunkowana genetycznie. Pszczoły pochodzące południa Europy, gdzie zima jest łagodna i krótka, a różnice w długości dnia i nocy w poszczególnych porach roku nie są tak duże jak u nas, będą kończyć czerwienie późną jesienią i rozpoczynać jeszcze w środku zimy. Odbije się to niekorzystnie na przezimowaniu zwłaszcza słabszych rodzin, co często ma miejsce w pasiekach korzystających z pożytków spadziowych. Konsekwencje takiego czerwienia będą jeszcze bardziej negatywne, gdy w pokarmie zimowym znajduje się miód spadziowy. Wtedy duże ilości zapasów ze spadzią są spożywane jesienią i wczesną wiosną, co prowadzi do szybkiego gromadzenia się kału, zaperzenia, rozluźnienia kłębu i osypania się rodziny. Oprócz tego przedłużone czerwienie jesienią notuje się u rodzin silnie porażonych warrozą,

Jak widać, zabieranie ocieplenia, zwłaszcza górnego jesienią i jego zakładanie wiosną nie tyle pomoże pszczołom, co pszczelarzowi utwierdzając go w przekonaniu, że w pewnym stopniu pokierował rozwojem rodziny. Tymczasem ocieplenie górne może być przydatne jesienią i zimą wtedy, gdy słońce silnie przygrzewa, co może spowodować podniesienie temperatury w ulu. Wnętrze ula ocieplonego nie będzie się wtedy nagrzewać, lecz temperatura w nim pozostanie podobna jak na dworze.

Dylematu: zabierać ocieplenie na zimę czy nie, nie mają pszczelarze gospodarujący w ulach z tworzyw sztucznych. Tam materiały, z których zbudowane są główne elementy ula są same w sobie ociepleniem, przez co jego usunięcie jest niemożliwe. Izolację cieplną stanowią zarówno ściany ula (korpusy), powałka, daszek, jak i dennica. Okazuje się, że w takich ulach pszczoły zimują dobrze pod warunkiem zapewnienia właściwej wentylacji.

Pod koniec zimy i wiosną, gdy matki zaczynają obficie czerwić, w rodzinie musi być utrzymywana wysoka temperatura. To również powinna ułatwić budowa ula, czyli ocieplana powałka (poduszka), ocieplane ściany, ciepłe boczne maty i ciepła dennica, które zatrzymają uchodzące ciepło. Ocieplenie takie ma znaczenie tylko dla rozwoju silnych rodzin, zajmujących całe gniazdo. Natomiast słaba rodzina nadal będzie tworzyć niewielki kłąb, w którego centrum znajduje się trochę czerwia. Obecność ocieplenia w ulu nie ma wtedy żadnego znaczenia, ponieważ temperatura powietrza wokół takiego małego kłębu jest taka sama jak na dworze. Mimo to i w takiej rodzince wychowywany jest czerw, co zmusza pszczoły do utrzymywania wysokiej temperatury. W tym celu spożywają coraz więcej pokarmu, co prowadzi do szybszego zużywania się ich sił życiowych tym bardziej, że wilgotność powietrza w ulu wciąż wzrasta. Pszczoły słabej rodziny w dalszym ciągu nie mogą w żaden sposób aktywnie wymusić wentylacji. Najbardziej wyczerpane zimowlą i karmieniem czerwia pszczoły zginą a liczebność rodziny zmniejszy się jeszcze przed wygryzieniem pierwszego czerwia, bowiem każda pszczoła w słabej rodzinie musiała wytworzyć zimą o około 50% ciepła więcej niż w rodzinie silnej. Na każdą karmicielkę w słabej rodzinie przypada też więcej larw do wykarmienia, co odbija się niekorzystnie na kondycji wychowywanego czerwia. Kłąb pszczół otaczających czerw robi się coraz mniejszy i dla utrzymania w nim temperatury nie ma znaczenia, czy gniazdo jest ocieplone, czy nie, ponieważ rodzina z tego ocieplenia nie korzysta.

Inaczej sytuacja wygląda w rodzinie silnej, gdzie straty pszczół w czasie zimy były niewielkie lub nie było ich wcale. Ponieważ na każdą zimującą pszczołę przypadało tam mniej pracy, są one w dobrej kondycji i mają jeszcze parę tygodni życia przed sobą. „Ze starości” zaczną ginąć pszczoły dopiero po pojawieniu się ich następczyń, a więc rodzina nie osłabnie tylko będzie się powiększać, a w najgorszym wypadku pozostanie taka sama. Ponieważ powiększająca się rodzina wypełnia całe gniazdo, ocieplenie jest niezbędne, pozwala bowiem utrzymać w nim stałą temperaturę. W miarę przybywania pszczół gniazdo poszerzamy ramkami z suszem, a po pojawieniu się pożytku dodajmy nadstawkę. Cały czas gniazdo musi być ze wszystkich stron ocieplone, również od spodu, jeżeli więc stosowane są dennice osiatkowane, to po pierwszym oblocie (marcowym), siatkowy otwór wentylacyjny należy zamknąć. Za prawdziwy pierwszy oblot uważa się ten na przełomie lutego i marca, wtedy bowiem matki zaczynają czerwić i już nie przestaną. Oblot zdarzający się czasem w styczniu lub na początku lutego nie oznacza początku sezonu, a spowodowany jest nienaturalnie o tej porze wysokimi temperaturami.

Opisane zdarzenia (rozpoczęcie czerwienia, przybywanie pszczół, oblot) są normalnymi zjawiskami w rodzinie pszczelej, a termin ich wystąpienia wynika z przebiegu pogody i właściwego przygotowania rodzin do zimy. Dlatego wszelkie nieprawidłowości w rozwoju rodziny mające miejsce w końcu zimowli są skutkiem złego przygotowania rodzin do tego okresu. Nie ma za to skutecznych metod ratowania słabnących na przedwiośniu rodzin, zwłaszcza wtedy, gdy długo utrzymują się niskie temperatury. Jedynym sposobem jest wtedy łączenie słabych rodzin, ale do tego jest potrzebna temperatura rzędu kilkunastu stopni, co zdarza się nie wcześniej niż w drugiej połowie marca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s