Trutnie i warroza w gospodarce pro-ekologicznej.
100 % wyleczenie rodzin z warrozy w walce biologicznej!!!

Czy słuszne jest myślenie o leczeniu rodzin z warrozy dużą ilością hodowanych trutni w rodzinie? Odpowiedź nie jest prosta bo nie ma stosownych wyników badań. A z mojego punktu widzenia jest prosta bo dokonałem analizy matematycznej zjawiska i mogę powiedzieć  i udowodnić że możliwe jest wyleczenie rodziny z warrozy przy pomocy walki biologicznej i trutni. Błędem dotychczasowych działań pszczelarzy i stosowanej metody w walce biologicznej jest brak podstaw wiedzy z zakresu biologii zbiorowiska owadów w stosunku do wiedzy wynikającej z biologii pojedynczej pszczoły. A to właśnie decyduje o skuteczności działań.  Struktury i grupy w tym środowisku decydują o obrazie globalnym rodziny a w tym mieści się zachowanie pojedynczych osobników. Te dwa aspekty sprawy są ze sobą ściśle związane i jednocześnie silnie oddziałują na siebie. Jak do tej pory nikt nie przedstawił skutecznej technologii działań w zakresie leczenia biologicznego. A technologia  leczenia z wykorzystaniem ramek trutowych niewątpliwie zostanie zaadoptowana w pszczelarstwie organicznym.
Przed kilkoma laty zauważyłem, że w rodzinach w których występowały masowo trutnie poziom zakażenia warrozą był niezauważalny. Przechodziłem wówczas na gospodarkę pro-ekologiczną w której ograniczałem ilość odbudowywanej węzy w plastrach a w zamian pszczoły budowały dzikie plastry. Budowa niektórych plastrów trwała przez dwa sezony. Zużycie węzy było minimalizowane. Dzięki temu pszczoły nie dostawały przetrwalników zgnilca amerykańskiego. Podejrzewałem wówczas producentów węzy o nierzetelną produkcję albo, co później zostało stwierdzone, wzmożoną odporność na zabiegi technologiczne w czasie produkcji eliminujące przetrwalniki. Taki był główny cel zabiegów i przejścia na gospodarkę proekologiczną. Naturalne budowanie plastrów wymagało dwóch lat pracy pszczół i obserwacji. Praktycznego sprawdzenia  szerokości pasków wtapianej węzy i miejsca wklejania aby cała powierzchnia ramek była wypełniana i plaster przymocowany do dolnych beleczek ramek. Trzeba było określić wpływ czynników wewnętrznych i zewnętrznych na zróżnicowaną zabudowę trutową lub pszczelą. Odpowiedzieć także na pytanie? Kiedy i od czego zależy rodzaj zabudowy. Co bezpośrednio wpływa na budowanie komórek pszczelich a co na budowanie trutowych? Kiedy odbudowywać plastry trutowe a kiedy pszczele biorąc pod uwagę pożytki i okres sezonu? A wszystko to w dużej skali. Tak więc opisana zmiana gospodarki spowodowała praktycznie wyprodukowanie nadmiarowej ilość ramek z komórkami trutowymi. Okazało się, że nadmiar komórek trutowych znakomicie ułatwia zbiór miodu. Lepiej i szybciej się go odsklepia i wiruje, że nigdy wszystkie komórki trutowe nie są zaczerwione. Miód gromadzony jest w plastrach trutowych jak i dziewiczych trutowych.
Być może większa powierzchnia komórki trutowej ułatwia odparowywanie nektaru i nie angażuje wielu pszczół do pracy z nektarem przy jego odparowaniu. W czasie występowania pożytku pszczoły mogą wylatywać w większej grupie po dodatkowy nakrop. Mogę również powiedzieć że ilość trutni w rodzinie nie zmniejsza zbiorów miodu. A jeżeli zmniejsza to w niezauważalnej, minimalnej ilości. W rodzinach w których występuje potrzeba posiadania trutni, rodziny pozostawiają miejsce przygotowane do składania jaj trutowych przez matki również w obszarze gromadzonych zapasów.
Funkcjonuje w podręcznikach przelicznik kosztów budowy plastrów na miód. Wielu autorów posługuję się danymi z którymi akurat się nie zgadzam. Przy braku pożytków żadne plastry nie są odbudowywane. Natomiast siłowe odbudowywanie plastrów z węzą powoduje że węza jest zgryzana i odbudowywana jedynie w pewnej niewiele znaczącej części. Węza, a zwłaszcza zgryzane jej obrzeża stanowią zapas wosku z którego pszczoły budują plaster. Pszczoły korzystają z węzy jeśli nie produkują łusek woskowych. Być może wtedy zachodzi potrzeba konsumpcji już zgromadzonych zapasów. Zgryzienie, podwyższenie temperatury w części gniazda i budowanie nowych komórek  może być wówczas zrobione „kosztem produkcji miodu”? Moim zdaniem jest to wymuszanie na pszczołach nadmiernej pracy. Dotyczy to również ramek naturalnej zabudowy. Z tą jednak różnicą że nie ma wosku do zgryzania i budowanie nowych komórek z wosku pozyskanego z węzy jest niemożliwe. Musi być wypocony przez pszczoły i wówczas występuje naturalne ograniczenie produkcji plastrów. Tak więc, nie występuje konieczność korzystania pszczół z zapasów. Pszczoły przestają budować plastry. Tendencja pszczelarzy do zaprzestania odbudowy plastrów po pierwszym dynamicznym okresie w sezonie powoduje istotne straty w całorocznej produkcji wosku. Kiedy pszczoły dobrze się odżywiają a nie mają gdzie przykleić łuseczek woskowych w kolejnych okresach sezonu to je gubią. Zgubią je jeśli nie będzie węzy lub wolnego miejsca.
Koszty odbudowania plastrów przeliczane na miód należy odnieść do rocznego spożycia przez rodzinę lub zdawać sobie sprawę że owady muszą się odżywiać aby żyć.  A wypacanie wosku podyktowane jest wiekiem owadów a nie wymuszoną konsumpcją. Konsumpcja jest sprawą normalną. Niezależnie od warunków pożytkowych przemija przecież zdolność kolejnych pokoleń pszczół do wypacania wosku. Z moich doświadczeń wynika że jest to koszt zerowy lub nieistotny dla zbiorów miodu. Jednocześnie dynamika produkcji wosku w czasie rzeczywistego pożytku i ograniczone stosowanie węzy zabezpiecza rodzinę przed przenoszeniem ( jak już wyżej wspomniałem) przetrwalników jednej z najgroźniejszych chorób pszczół, zgnilca amerykańskiego którego jest kilka zmutowanych postaci.
W odniesieniu do budowy naturalnych „plastrów”, drugim równie ważnym aspektem gospodarki proekologicznej jest walka z warrozą.  Duże ilości trutni w rodzinie przejmują na siebie „atak” warrozy. Kilka lat temu zacząłem poszukiwać związku pomiędzy produkcją trutni w nadmiarze a zmniejszaniem się lub ograniczaniem ilości samic warrozy w rodzinie. Świat nauki nie był i nie jest zainteresowany badaniami tego rodzaju. Świat producentów lekarstw zapewne też nie. A pszczelarze nieprzekonani do słuszności idei wykazują brak rzetelności i konsekwencji w wygłaszanych poglądach. Bo czym jest twierdzenie o stratach miodu przy produkcji trutni przez rodzinę?! Przecież pszczoły muszą jeść aby żyć a zdolność do karmienia larw jest krótkoterminowa i w małym stopniu zależna od już zgromadzonych zapasów przez rodzinę. Pszczelarze również doskonale wiedzą że kiedy nie ma dopływu nektaru i pyłku to larwy trutni są zjadane. Rodzina nie pozwala sobie na rozrzutność i niepotrzebne straty energii. Dlatego też zająłem się sprawą samodzielnie dla poszerzenia własnej wiedzy.
Przeprowadzone przeze mnie obserwacje i analiza teoretyczna tego co dzieje się w rodzinie doprowadziła do niżej przedstawionych wniosków.
Kiedy matka wejdzie na plaster z komórkami trutowymi to zwykle następuje ciągłe składanie przez nią jaj niezapłodnionych. Jeżeli trwa to w stosunkowo długim czasie ( na przykład tydzień) to samice warrozy rodzące się z komórek pszczelich zostają ściągnięte w część gniazda z czerwiem i zabudową trutową.  Z analizy modelu matematyczno-biologicznego rodziny oraz biologii warrozy wynika że przy dwukrotnym pozostawaniu matki na plastrach trutowych i składaniu przez nią jaj niezapłodnionych, może występować samoistne pozbywanie się samic warrozy. Samice rodzące się w komórkach pszczelich składają jaja w komórkach trutowych. Razem z pozbyciem się ramek trutowych pozbywamy się osobników warrozy. Jeśli nie usuniemy ramek z czerwiem trutowym to znakomita większość samic warrozy urodzi się ale i ubędzie z rodziny razem z uszkodzonymi trutniami. Tak by wynikało z prowadzonych obserwacji. Reasumując zagadnienie można powiedzieć że trutnie stanowią tarczę ochronną dla czerwiu pszczelego. Im jest ich więcej tym większa tarcza i lepsza jest obrona. Jeśli zaistnieje okoliczność dwukrotnego wejścia matek pszczelich na ramki z zabudową trutową to mimo że nie usuniemy fizycznie ramek trutowych znakomicie zmniejszy się ilość warrozy w rodzinie. Przyjmując zmniejszoną zdolność do składania jaj przez samice warrozy z racji upływającego czasu (3 dni uwięzienia  w komórce trutowej)  i zaginięciu nowo urodzonych razem z uszkodzonymi trutniami. To możemy przyjąć że matek warrozy zdolnych po 3 dniach przedłużonego pobytu i uwięzieniu w komórce trutowej będzie stosownie mniej. Warrozy zdolnej do składania jaj po tym okresie będzie stosownie mniejszy procent również z racji zagubienia roztoczy w czasie lotów trutni. Jeżeli jedna samica wyleci na co setnym trutniu i zostanie zgubiona to z rodziny przy 2000 trutni, – 20 sztuki samic warrozy znajdzie się poza rodziną dziennie. Przy 2000  trutni i 20 dniach lotów trutni, 400 samic warrozy znajdzie się poza rodziną.  Oznacza to, że ilość osobników warrozy będzie malała w rodzinie z racji naturalnego ubytku trutni. Jest to jednak, niesprawdzone i  niczym nie określone myślenie. Musi pozostać w sferze domysłów.
Natomiast, kluczem do 100% skuteczności wyleczenia rodziny jest dwukrotne pozbycie się ramek z czerwiem trutowym przy pozostawaniu na nim matek czerwiących przez tydzień. Inaczej mówiąc: JEST MOŻLIWE METODĄ  BIOLOGICZNĄ POZBYĆ SIĘ WARROZY W 100 % !!! Kosztem leczenia jest praca. Potrzeba usunięcia ramek z trutniami przez pszczelarza. Kosztów wykarmienia larw trutowych nie liczę ze względu na to że jest to naturalny proces zachodzący w rodzinach pszczelich. Wynikający z biologii zbiorowiska owadów, stosownego odżywiania się pszczół i fazy rozwoju rodziny a także zasobności terenu w pokarm.

Więcej informacji dotyczących metody i szczegółów postępowania z rodziną uzyskasz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s