Trutówki są to pszczoły robotnice, które w określonych warunkach składają jajeczka, względnie mają taką możliwość. Dlatego trutówki umownie dzieli się na fizjologiczne i anatomiczne. Trutówki fizjologiczne to pszczoły, u których nastąpił rozwój jajników i które rozpoczęły składanie jaj, natomiast anatomiczne, mimo rozwiniętych jajników, jajeczek nie składają, mogą jednak w każdej chwili tę czynność podjąć, co zresztą nierzadko robią.

Trutówki poważne zagrożenie dla prawidłowego rozwoju i dalszej egzystencji rodziny pszczelej stanowią tylko wtedy, gdy brakuje w niej matki, a samo pojawienie się trutówek jest spowodowane jej wcześniejszą długotrwała nieobecnością. W innych sytuacjach pszczoły problem obecności czerwiących trutówek w rodzinie rozwiązują same, wypędzając je z ula lub je zabijając. Do pojawienia się trutówek, a więc rozwoju zredukowanych do postaci szczątkowej narządów rozrodczych pszczół robotnic dochodzi zawsze na skutek niedoboru substancji matecznej w rodzinie oraz spożywania dużych ilości mleczka przez niektóre pszczoły.

Jest kilka takich sytuacji w rodzinie pszczelej. Najbardziej niekorzystna, skutkująca pojawieniem się wielu intensywnie czerwiących trutówek, to długotrwały brak matki. Jeżeli rodzina z jakiejś przyczyny straci matkę i pszczołom nie uda się wychować matki ratunkowej, nie podda też nowej matki pszczelarz, a brakuje młodego, niezasklepionego czerwia, po pewnym czasie zaczynają czerwić trutówki. Czas ten może być różny: czasem jest to kilka dni od zaginięcia matki, czasem miesiąc lub dłużej. W bezmatecznej i pozbawionej młodego czerwia rodzinie brakuje substancji matecznej, która hamuje rozwój jajników u robotnic. Młode pszczoły wytwarzają dużo mleczka, nie karmią jednak nim larw ani matki, karmią za to inne robotnice, u których następuje dynamiczny rozwój jajników i które zaczynają składać jajeczka. Próba poddania takiej rodzinie matki kończy się fiaskiem, pszczoły bowiem nową matkę natychmiast likwidują, zaś mateczniki ratunkowe odbudowane na poddanym młodym czerwiu są zgryzane przez trutówki.  (zdj. Plaster zaczerwiony przez trutówki).

Zdarza się, że trutówki zaczynają czerwić bardzo szybko, w trakcie poddawania młodej, nieunasiennionej matki. Okres od poddania matki do podjęcia przez nią czerwienia może trwać nawet do dwóch tygodni. W tym czasie mogą zacząć czerwić trutówki, co może zdezorientować pszczelarza, który zaczyna wtedy podejrzewać, że poddana matka przez pszczoły została zlikwidowana lub nie wróciła z lotu godowego. Zaskoczenie może być całkowite, gdy pszczelarz znajdzie w gnieździe matkę, która przygotowuje się do lotu weselnego, właśnie z niego wróciła (o czym świadczy wystające z odwłoka „znamię weselne”) lub już składa pierwsze jajeczka. Z takiej sytuacji pszczelarze czasem wyciągają błędny wniosek, że jajeczka pojawiające się już od kilku dni w plastrach są składane przez matkę jeszcze przed jej unasiennieniem. W rzeczywistości jednak składają je trutówki, które w ciągu paru dni po podjęciu przez matkę czerwienia zostaną zlikwidowane. Jaja trutówek różnią się od tych składanych przez matkę, ponieważ rozłożone są w plastrach nieregularnie, często po kilka w jednej komórce i na ich ściankach. Oczywiście jaja trutówek nie są zapłodnione.

Trutówki mogą tez podejmować czerwienie w pełnowartościowych rodzinach, posiadających czerwiącą matkę. Zdarzyć się to może wtedy, gdy w skład silnej rodziny wchodzi dużo młodych pszczół, wytwarzających duże ilości mleczka, a młodego czerwia jest za mało, by zostało ono przezeń spożyte i pszczoły karmią się nim nawzajem. Młodego, niezasklepionego czerwia jest mało, ponieważ wcześniej czerwienie matki zostało ograniczone przez odgrodzenie matki kratą na paru tylko plastrach lub pszczoły zapełniły wszystkie puste plastry w gnieździe nektarem. Matka składa niewiele jajeczek, przez co jej czynności wydzielnicze są ograniczone i substancji matecznej w rodzinie jest niewiele. Niektóre z dobrze odżywionych pszczół zaczynają składać pojedyncze jajeczka w różnych plastrach w miodni. Pojawiający się niespodzianie czerw w plastrach, do których matka nie ma dostępu sugeruje, że to pszczoły przenoszą jajeczka przez nią składane. Rozumowanie takie jest zupełnie bezpodstawne, ponieważ pszczoły nie posiadają żadnych mechanizmów pozwalających przenosić jajeczka i umieszczać je w komórkach. Zdarza się, że z takich jajeczek pszczoły wychowają matkę, co tym bardziej utwierdza pszczelarza w przekonaniu, że jajeczko takie zostało przeniesione, ponieważ matki są wychowywane z jajeczek zapłodnionych. Matka taka może się nawet unasiennić i czerwić równolegle ze starą matką, do czasu, gdy jest od niej oddzielona kratą odgrodową. Po zabraniu kraty matki walczą ze sobą i pozostaje jedna. W opisanym przypadku składanie jajeczek przez trutówki trwa na ogół do momentu wystąpienia obfitego pożytku lub pojawienia się w rodzinie większej ilości otwartego czerwia.

Zjawisko takie udało się wytłumaczyć wraz z wyjaśnieniem determinacji płci u pszczół. Otóż w czasie podziału mejotycznego, procesu, w wyniku którego w jajnikach matek (i trutówek) powstają jajeczka, może dość do zlania się jąder dzielących się komórek. Powstałe w wyniku tego zjawiska jajeczko będzie miało diploidalny garnitur chromosomowy i wykształci się z niego truteń diploidalny lub samica. Larwy diploidalnych trutni są przez pszczoły zjadane w trzeciej godzinie życia, zaś z pozostałych larw zostaną wychowane robotnice. Jeżeli takie jajeczko zostało złożone przez trutówkę w miseczce matecznikowej, pszczoły mogą z niego wychować matkę. Również w sytuacji, gdy pszczoły w części gniazda oddalonej od miodni silnie odczuwają sieroctwo (ze względu na bardzo małe stężenie substancji matecznej w pokarmie), mogą z takiej larwy wychować matkę, budując matecznik ratunkowy. Bodźcem pobudzającym pszczoły do zakładania mateczników jest tutaj taka sama sytuacja feromonowa, jak przy wychowie matek w obecności matki w rodzinie wychowującej.

Podobna sytuacja może mieć miejsce w rodzinie, gdzie czerwiące trutówki pojawiły się wskutek długotrwałej bezmateczności. Z czerwia przez nie składanego inne pszczoły próbują wychować matki i budują mateczniki ratunkowe. Najczęściej nic się z nich nie wygryza, jednak z około 2 % jaj złożonych przez trutówki mogą być wychowane robotnice. Może się więc zdarzyć, że rodzina wychowa sobie tym sposobem matkę, która unasienni się i zacznie czerwić, dzięki czemu rodzina zostanie uratowana. Częściej jednak niespodziane pojawienie się matki w rodzinie z czerwiącymi trutówkami jest wynikiem nalecenia obcej matki powracającej z lotu godowego lub wędrującej z rojem.

Niestety, do takiego samodzielnego uratowania się rodziny, w której intensywnie czerwią trutówki dochodzi bardzo rzadko. Najczęściej rodzina słabnie coraz bardziej, gdyż z braku czerwia pszczół w niej ubywa, w końcu zostaje zlikwidowana w wyniku rabunku. Ratowanie bezmatecznej rodziny z trutówkami jest ryzykowne i kosztowne, ponieważ poddana jej matka na ogół jest zabijana przez pszczoły. Dlatego rodzinę taką zazwyczaj się likwiduje, zwłaszcza gdy jest ona w słabej kondycji i ewentualne doprowadzenie jej do dużej siły (po przyjęciu matki) trwało by bardzo długo.

Nie ma dobrej recepty na zlikwidowanie rodziny z trutówkami. Na ogół pszczoły z niej wytrząsa się na ziemię, po uprzednim odstawieniu ula. Pozbawione w ten sposób gniazda robotnice rozlecą się po innych ulach, co często może się dla nich kończyć tragicznie. Są to bowiem na ogół starsze pszczoły, które przez obce rodziny będą niechętnie przyjmowane i większość z nich zostanie zażądlona na wylotkach. Jeżeli likwidowana rodzina była bardzo silna, większość pochodzących z niej pszczół zgromadzi się w jednym ulu, stojącym najbliżej jej wcześniejszego stanowiska. Dojdzie wtedy do walki miedzy pszczołami, w efekcie której może nawet dojść do zabicia matki w nalecianej rodzinie. Wtedy bardzo szybko zaczną w niej czerwić trutówki i kolejną rodzinę trzeba będzie przeznaczyć do likwidacji. Pustego ula nie można ustawić w jego poprzednim miejscu, gdyż wrócą do niego pszczoły ze zlikwidowanej rodziny. Mogą w pierwszych dniach nawet pobudować niewielki plaster, w którym znów zaczną składać jajeczka, ale po pewnym czasie wyginą ze starości, jeżeli wcześniej nie osypią się z głodu.

Ponieważ pojawienie się trutówek w rodzinie może stanowić duży kłopot, należy się orientować co do stanu wszystkich rodzin pszczelich i obecności w nich matek. Wszystkie prace pasieczne należy wykonywać ostrożnie, by wyeliminować możliwość zagniecenia matki. Ule i ich wyposażenie powinny być starannie wykonane, co również zapobiega gnieceniu pszczół. Ze względu na możliwość opisanego wcześniej opanowania przez trutówki z likwidowanego pnia innej, normalnie rozwijającej się rodziny, można rodzinę z trutówkami próbować ratować. Ratowanie polega na przeprowadzeniu zbiegów, które ułatwią przyjęcie przez nią matki. Każdy z polecanych sposobów obarczony jest jednak dość dużym ryzykiem.

Najczęściej polecana metoda polega na wytrząśnięciu wszystkich pszczół z ratowanej rodziny na ziemię w pewnej niewielkiej odległości od pasieki. Pusty ul ustawia się w poprzednim miejscu, a gniazdo w nim zestawia się z kilku plastrów częściowo wypełnionych zapasem i przynajmniej dwóch plastrów z czerwiem zasklepionym (na wygryzieniu). W środku gniazda umieszcza się matkę w klateczce, zamkniętą „na ciasto”. Większość pszczół szybko wraca do ula, natomiast część trutówek zostaje na ziemi i ginie. Silnie rozczerwione trutówki, obficie karmione przez inne robotnice, są zbyt ciężkie by mogły dolecieć do ula. Praktyka wykazuje, że podobne efekty przynosi sposób nieco uproszczony, polegający na strząśnięciu pszczół przed ul, po czym do gniazda wstawia się 1 ÷ 3 plastry z innego ula  z czerwiem na wygryzieniu, najlepiej z obsiadającymi je młodymi pszczołami. Tutaj również w środek gniazda poddaje się matkę w klateczce. Po wytrząśnięciu pszczół wnętrze ula należy silnie odymić, co spowoduje ucieczkę pszczół które pozostawały poza plastrami. Efektywność tej metody podobna do opisanej wcześniej, z wyrzuceniem pszczół w pewnej odległości od pasieki, świadczy bardziej o korzystnym oddziaływaniu na przyjęcie matki stresu związanego z usuwaniem pszczół i stosowaniem dużych ilości dymu niż o rzekomej nielotności trutówek. Zapewne nie bez znaczenia jest tutaj oddziaływanie młodych pszczół, wygryzających się z poddanego czerwia.

Inny sposób, bardziej kosztowny w wypadku niepowodzenia, to poddanie młodej, czerwiącej matki z odkładem. Polega on na wstawieniu do rodziny z trutówkami odkładu z czerwiącą matką, którą należy zamknąć w klateczce. Po kilku dniach sprawdza się jej przyjęcie. Jest to sposób nader ryzykowny, gdyż można stracić odkład z czerwiącą matką. W każdej z opisanych metod ratowaną rodzinę należy podkarmić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s