Wiele pasiek w Polsce stacjonuje na terenach niezbyt korzystnych pod względem pszczelarskim, gdzie jedyne pożytki występują wiosną i kończą się wraz z początkiem lata. W zasadzie większość stacjonarnych pasiek amatorskich utrzymywanych na nizinach, na terenach rolniczych i w okolicy większych miast korzysta z takich ubogich pożytków. W efekcie produkcja miodu w tych pasiekach jest niewielka i wynosi zaledwie kilka – kilkanaście kg z rodziny. Tymczasem właściwie przygotowując rodziny do tych pożytków i odpowiednio kierując ich rozwojem można zwiększyć ich produkcję do poziomu porównywalnego z tym uzyskiwanym przez pasieki wędrowne.

Niska produkcja miodu w takich pasiekach wynika nie tylko z ubóstwa pożytków, lecz jest skutkiem niewłaściwego kierowania rozwojem rodzin, lub po prostu zupełnego braku takiego kierowania oraz, co bardzo istotne, niewłaściwej jakości pogłowia. Rodziny w takiej pasiece rozwijają się w okresie wczesnowiosennym z różną szybkością, zależnie od kondycji na przedwiośniu i decydujących o tempie rozwoju predyspozycji dziedzicznych. Wykorzystują do tego kolejne pożytki kwietniowe i najsilniejsze z nich na początku maja mogą otrzymać nadstawki. Ilość miodu pozyskanego z mniszka lub rzepaku, które w tych pasiekach mogłyby być pierwszymi pożytkami towarowymi, jest niewielka i ogranicza się do kilku kg odebranych silnym rodzinom. Po tych wziątkach następuje trwająca do dwóch tygodni przerwa w pożytkach, kiedy te najsilniejsze rodziny mogą się roić. Za to rodziny słabsze rozwijają się intensywnie, dzięki czemu na kolejny pożytek osiągają kondycję produkcyjną. Dlatego większość rodzin gromadzi miód na pożytku akacjowym lub innym, rozpoczynającym się na początku czerwca. Pożytek ten staje się kolejnym bodźcem rozwojowym, dzięki któremu rodzina osiąga maksymalną siłę właśnie w momencie jego zakończenia. Wtedy dochodzi do masowego rojenia się tych wszystkich rodzin, które nie wyroiły się w maju. Wyrojone rodziny nie są w stanie zgromadzić miodu z kolejnych, zazwyczaj mniej obfitych pożytków, wykorzystują je tylko na rozwój. Dlatego w wielu polskich pasiekach tradycyjnie mówi się o podziale sezonu na trzy okresy: okres rozwoju wiosennego, okres rójek i okres odbudowy rodzin przed zimą. Tego ostatniego okresu często zresztą nie ma, i to z winy samego pszczelarza. Na początku lipca pszczelarz odbiera resztę miodu wiedząc, że jest to miód ostatni i jeśli pozostawi go w ulach, pszczoły go zjedzą, bowiem po przekwitnięciu lip zaczyna się okres bezpożytkowy. Ogołocone z zapasów rodziny głodują, czasem może im nawet grozić osypanie się z głodu. Naturalną koleją rzeczy nie rozwijają się i pszczół w nich ubywa. Matki mogą podjąć czerwienie dopiero po rozpoczęciu przedzimowego dokarmiania w sierpniu. Pszczoły zimujące będą w mizernej kondycji, wychowują się bowiem późno, przy niedoborze pierzgi, karmione przez stare, zmęczone długotrwałą głodówką robotnice, które zresztą w międzyczasie muszą przerabiać syrop. Rodzina taka po przezimowaniu będzie słaba i wszystkie pożytki od marca do czerwca wykorzysta na rozwój, by znów się wyroić.

Przedstawionemu przebiegowi zdarzeń można zapobiec, odpowiednio kierując rozwojem rodziny, do czego potrzebna jest wiedza z zakresu biologii i właściwe pogłowie pszczół. Sposób pozwalający na łatwe pokierowanie kondycją i składem rodzin został rozpropagowany przez pana Janusza Mazurka w latach 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku jako metoda izolatorowa, gdyż zasadniczym czynnością jest tutaj ograniczenie czerwienia matki przy użyciu niewielkiego izolatora z kraty odgrodowej, mieszczącego dwie lub trzy ramki gniazdowe. Głównym celem tej metody było niedopuszczenie do wyjścia roju i zwiększenie produkcji miodu z wczesnoletnich pożytków.

 

W metodzie tej za początek roku pszczelarskiego przyjmuje się zakończenie ostatniego miodobrania, co w omawianych warunkach przypada na pierwszą połowę lipca. Ponieważ zaczyna się wtedy trwający do końca sezonu okres bezpożytkowy, rodziny należy podkarmiać w celu uzupełnienia bieżących zapasów i zintensyfikowania czerwienia matek. Matki powinny mieć do dyspozycji jak najwięcej plastrów na czerw, by rodziny doszły do maksymalnej kondycji przed zimą. Jeżeli brakuje również pożytku pyłkowego, rodziny należy zaopatrzyć w przygotowane wcześniej plastry z pierzgą. Gdy wychowany dzięki temu podkarmianiu czerw zaczyna się wygryzać, co ma miejsce około połowy sierpnia, przystępuje się do uzupełniania zapasów zimowych. Rodziny zazimowuje się na adekwatnej do ich siły ilości plastrów i zapasów. Wczesną wiosną rodziny takie dobrze się rozwijają, nie brakuje im pokarmu, nie są nękane przez choroby, dzięki czemu kondycję potrzebną do wykorzystania pierwszych towarowych pożytków wiosennych osiągają bez ingerencji pszczelarza. Do jego obowiązków należy tylko dostawienie nadstawek na miód przed rozpoczęciem kwitnienia rzepaku.

Dalsze postępowanie różni się od przyjętego w pasiekach gospodarujących na ciągłych, trwających przez cały sezon obfitych pożytkach. Wykorzystuje się tutaj regułę Taranowa, która uwzględnia długość rozwoju osobniczego pszczół, podział prac w rodzinie i wykonywanie ich przez pszczoły w określonym wieku. Reguła ta zakłada, że rodzinę do pożytku zaczyna się przygotowywać 51 dni przed jego rozpoczęciem, a kończy 29 dni przed zakończeniem. Rozwój osobniczy pszczoły trwa 21 dni, a wiec przy wspomnianym założeniu w momencie rozpoczęcia pożytku rodzina będzie w pełni wykształcona biologicznie, gdyż w jej skład będą wchodzić pszczoły we wszystkich stadiach wiekowych we właściwych proporcjach (najstarsze pszczoły będą w wieku 30 dni, najmłodsze będą się właśnie wygryzać). Jeżeli intensywne czerwienie matki zakończy się 29 dni przed końcem pożytku, w momencie jego zakończenia w ulu będą młode pszczoły w liczbie wystarczającej do odbudowy jej siły na zimę lub na kolejny pożytek (najmłodsze pszczoły będą w wieku 8 dni). Czerwia będzie niewiele, a w zwolnionych przezeń komórkach pszczoły zgromadzą miód. Za to nie będzie wcale starszych pszczół, dla których po pożytku nie byłoby zajęcia.

 

Jeśli zatem głównym pożytkiem dla pasieki jest akacja, względnie malina, lub inne rośliny zakwitające pod koniec maja, a kończące kwitnienie około połowy czerwca, czerwienie matki należy ograniczyć w połowie maja. To bardzo wczesny termin, lecz pszczelarz obeznany z jakością pastwiska pszczelego w swojej okolicy wie, że w drugiej połowie czerwca i w lipcu nie może liczyć na żadne pożytki. Dlatego w czasie głównego pożytku rodziny nie powinny się rozwijać, gdyż wychowane jego kosztem pszczoły w późniejszym okresie będą niepotrzebne i wyroją się lub w najlepszym wypadku będzie trzeba je karmić. Wygryzą się jednak za wcześnie, by wejść w skład kłębu zimowego, nie przyniosą więc pszczelarzowi żadnych korzyści.

W ustalonym wcześniej (na podstawie obserwacji kwitnienia) terminie matkę czerwiącą w silnej rodzinie wyszukuje się i umieszcza w 2- lub 3-ramkowym izolatorze. Ważne, by był to izolator, a nie na przykład pionowa krata odgrodowa odgraniczająca kilka skrajnych plastrów z matką od reszty gniazda. Kontakt między matką a pszczołami w całym gnieździe musi być możliwie największy, a zapewnić może go tylko w miarę „przewiewny” izolator, w którym jak najwięcej ścian wykonanych jest z kraty odgrodowej. Również od góry powinien być przykryty kratą lub jej elementami, odpowiadającymi szerokości uliczek międzyramkowych.

Po zakończaniu pożytków majowych odbiera się miód, ale matka cały czas pozostaje w izolatorze. Jeżeli spodziewany jest jakiś pożytek po akacji, ramki w izolatorze można wymieniać, przestawiając plastry z czerwiem poza izolator, a w ich miejsce wstawiając jasny susz lub węzę. Należy przy tym uważać, by matka nie uciekła z izolatora. Krótki okres bezpożytkowy między rzepakiem a akacją nie będzie stanowił zagrożenia rójką, jeśli matki użytkowane w rodzinach będą młode a ich potomstwo nierojliwe. W czasie kwitnienia akacji (pierwsza dekada czerwca) powoli wygryza się czerw, a w jego miejsce składany jest miód. Pożytek nie jest wykorzystywany na niepotrzebny rozwój, ponieważ matka ma do dyspozycji tylko dwa lub trzy plastry, w większości zresztą zaczerwione. W momencie zakończenia pożytku pszczół w rodzinie jest mało, ponieważ wszystkie starsze robotnice zginęły, ciężko pracując przy gromadzeniu miodu akacjowego. Tym sposobem groźba nastroju rojowego, będącego plagą większości polskich pasiek, zostaje zażegnana. Rodzina nie jest zbyt silna, ale teraz jej wysoka kondycja nie jest potrzebna, ponieważ nie ma pożytku. Do jesieni natomiast pozostały jeszcze prawie trzy miesiące, co jest czasem wystarczającym na odbudowę sił przed zimą. Poza tym wchodzące w skład rodziny pszczoły są w dobrej kondycji, gdyż w stadium larwalnym były dobrze żywione, a same karmiły niewiele czerwia, jako że było go mało. Praca przy karmieniu czerwia jest bardzo wyczerpująca i pszczoła, która intensywnie wydzielała mleczko żyje nawet do 10 dni krócej od tej, która tego nie robiła. Po ostatnim miodobraniu, które w takich pasiekach może mieć miejsce już w trzeciej dekadzie czerwca, matkę wypuszcza się z izolatora i pozwala się jej czerwić do woli.

Jak już wspomniano, gdy po akacji planowany jest kolejny pożytek, który można wykorzystać towarowo, na przykład chabry, facelia lub nieco później lipa, co kilka dni wymienia się w izolatorze plaster z zasklepionym czerwiem na węzę. Częstotliwość wymiany plastrów izolatorze zależy od planowanej obfitości i długości ostatniego pożytku. Wtedy pszczoły będą pracować na jeszcze jednym, późniejszym pożytku i dopiero po odebraniu ostatniego miodu matkę wypuszcza się z izolatora, by mogła przygotować rodzinę do odpowiedniej siły na zimę.

 

Ponieważ matka jest zamknięta w izolatorze i składa niewielkie ilości jajeczek, jej funkcje wydzielnicze są ograniczone (zwłaszcza jeśli jest to matka starsza), co prowadzi do odczucia bezmateczności u pszczół pracujących z dala od niej. Mogą one zakładać mateczniki ratunkowe na czerwiu poza plastrem, a także rojowe w izolatorze. Dlatego przy przedłużającej się przerwie pożytkowej rodziny trzeba kontrolować i mateczniki likwidować. Nie jest to trudne, bowiem plastrów z czerwiem jest niewiele. Przy najbardziej radykalnym ograniczaniu matki gdy plastrów w izolatorze się nie wymienia, mateczniki mogą być założone tylko tam. Jeśli wtedy rodzina się wyroi, matka pozostaje w izolatorze i rój po pewnym czasie (2 ÷ 3 godz.) wraca. Jeżeli uda się taką sytuację zaobserwować, można w rojącej się rodzinie szybko przywrócić nastrój roboczy. W tym celu odbiera się jej wszystkie plastry z czerwiem i przenosi się je do innej rodziny, zaś na ich miejsce wstawia się ramki z jasnym suszem i węzą. Prowadzi to do stworzenia gnieździe sytuacji podobnej do tej, jaką zastaje rój osadzający się na nowym miejscu, gdzie pszczoły muszą szybko zbudować plastry, a matka zacząć czerwić. Metoda izolatorowa zapobiega więc ucieczce roju, nawet jeśli pszczoły są rojliwe, a matki starsze.

Pojawiające się czasami w plastrach poza izolatorem jajeczka mogą sugerować pszczelarzowi, że w rodzinie znajduje się druga matka, względnie prowadzą do snucia fantastycznych teorii o przenoszeniu jajeczek przez pszczoły lub że złożyła je matka, która przecisnęła się przez kratę. Tymczasem są to jajeczka składane przez trutówki, które powodowane małą ilością substancji matecznej i feromonów otwartego czerwia zaczynają funkcjonować jak w rodzinie od dłuższego czasu bezmatecznej. Większość larw wyklutych z larw składanych przez trutówki w takiej rodzinie pszczoły zjadają, a tylko z niektórych wychowane będą trutnie. Może się jednak zdarzyć, że do rodziny z matka zamkniętą w izolatorze zbłądzi obca matka powracająca z lotu godowego, matka lecąca z rojem lub uciekającą rodzinką weselną. Jeżeli zostanie przyjęta, jest szansa, że w rodzinie będą czerwić dwie matki, pszczoły też mogą zlikwidować matkę w izolatorze a tę obcą potraktować jako „swoją”. Wszystkie takie sytuacje dają się racjonalnie wytłumaczyć, niemniej mało doświadczonego pszczelarza mogą wprawić w osłupienie.

 

W opisanych warunkach pożytkowych marki w rodzinach można wymieniać co dwa lata, ponieważ nie są one nazbyt intensywnie eksploatowane. Matki wymienia się na czerwiące, po zakończeniu głównego pożytku, w drugiej połowie czerwca lub na początku lipca, by mogły intensywnie czerwić przez cały lipiec. Jest to niezbędnym warunkiem dobrego przygotowania rodziny do zimy. Wyszukanie starej matki nie sprawia kłopotu, gdyż znajduje się ona w izolatorze. Ze względu na układ pożytków pogłowie pszczół powinno charakteryzować się intensywnym, wczesnym rozwojem, dobrą miodnością i nierojliwością.

Podstawowym celem zastosowania metody izolatorowej jest ograniczenie wychowu pszczół, który odbywałby się kosztem miodu z nielicznych pożytków. Dzięki temu produkcja miodu wzrasta, a nastrój rojowy się nie rozwija, ponieważ w momencie zakończenia pożytku pszczół w rodzinach jest niewiele. Ograniczenie czerwienia matek tylko do dwóch ramek pozwala bardzo skutecznie walczyć z warrozą, którą niszczy się prostymi zabiegami po zakończeniu ostatniego pożytku. Jeżeli roztoczy na czerwiu jest bardzo dużo, można go nawet zlikwidować, by całkowicie pozbyć się pasożytów.

Metoda izolatorowa nie ma zastosowania na terenach o obfitych, długotrwałych pożytkach oraz w intensywnie prowadzonych pasiekach wędrownych.

Reklamy

About lsajdak

Pszczelarsto to moja pasja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s